Zabawne. Od kilku dni zbierałam się, żeby napisać jak wszystko cudnie wygląda. Jak kolorowo jest. Napisać, że jadąc samochodem przez tunel złoto-czerwonych drzew jakoś tak czuję się lepiej. Chociaż może wiatr bywa nieprzyjemny. Chociaż słońce swoim blaskiem ledwo grzeje. To jednak była Polska Złota Jesień.
A tu nagle klops. Za oknem biało? Przepraszam, czy w nocy ktoś mnie wywiózł z Polski gdzieś na wschód? Nie przypominam sobie… Fakt, Riviera jest położona w takim miejscu, że tu zawsze są wielkie ciągi i przeciągi. Jednak to nie tłumaczy ani trochę tego co się dzieje za oknem. Śnieg sypie w każdą możliwą stronę. Nawet od dołu do góry! I jak tu biedny student ma wyjść z akademika na uczelnię? Toż to największy demotywator jaki mógł się ukazać w październiku! Przegięcie…
I weź tu bądź człowieku zdrowy. Co to, jakieś przymusowe hartowanie na zimę? Dziękuję, sama sobie poradzę. Taa, śmiej się. Może mój obecny stan (ah ta seksowna chrypa ^^) nieco utrudnia mi mówienie, ale mija. W końcu na piątkowy koncert jakoś dotrzeć trzeba. I na wesele też by wypadało. A nie zdychać na oczach wszystkich. Aaaale… złego diabli nie biorą, jak to zawsze mówię. I się sprawdza.
Hmm… Kto zna jakieś zaklęcie ochronne…?