nędzna

29 09 2009

Ciśnienie 90/66. Tętno 55. I jak ja mam niby funkcjonować normalnie? Ta nędzna pikawa nie daje rady pompować krwi. Niedostatek krwi równa się za małej ilości tlenu dostarczonej do mózgu. Niedotlenienie. Skutki znane…





bazgroły

26 09 2009

Może w środę trzeba było nie brać szczepionki? Staram się nie dać głupiemu przeziębieniu. Tylko czuję się jak małe siedem nieszczęść. Niby nos w porządku, a gardło nie daje bardzo o sobie znać. Jedynie nieco się przewracam. A może to wychodzi zmęczenie…?

Taa, pojechać na choćby jeden dzień na wieś i chcą cię zajechać. W czwartek skończyli przebierać irgę. Ale oczywiście z 3 przyczep ziemniaka narobiło się sporo worków, które zapieprzyły pół stodółki. Więc co? Trzeba zrobić miejsce. A kto? Wujek. Tyle, że nie sam. A przecież nie z ciotką, albo babcią, no litości… Więc na piątkową pobudkę przerzucić kilka ton ziemniaków. Miooodzio… A później, żeby więcej atrakcji mi zapewnić, “jazda na kombajn”. Dziękuję, ale kogoś chyba zdrowo pojebało. 3 osoby, a tego chujostwa i tak tyle, że nie zdążysz nawet wzrokiem objąć wszystkiego, a co dopiero mówić o wybraniu i wyrzuceniu z taśmy. Masakra.

Ja coś mówiłam, że lubię tam pracować, tak…? -.-”

Jak to napisał mi dzisiaj Pan Obrażalski, zmądrzeję, ale za kilkaset lat. Coś mi się wydaje, że nie zdążę… Peszek.

Butelka to mój najlepszy przyjaciel. Co z tego, że jeszcze dzisiaj odejdzie? Nie można się przywiązywać do tego co może nas opuścić. Szkoda tylko, że zazwyczaj jest we mnie tyle masochizmu, że jednak to robię. A później boli. Poboli i przestanie. W końcu palec też już nie boli, chociaż nóż wszedł jak w masło (a raczej bułkę).

Koniec pieprzenia. Nieuzasadniona irytacja może w końcu minie. Idę się dalej pakować. Hm, właśnie. Noża jeszcze nie wzięłam…





przedsemestralnie

23 09 2009

Biegam. Po mieście, po lekarzach, po sklepach. Próbuję jakoś wszystko ogarnąć i pozamykać niektóre sprawy. Plusem tego zakręcenie jak brak czasu na myślenie. Bo tego mi tylko jeszcze trzeba, żeby ogarnęły mnie jakieś porypane wizje. Nie, nie. Nie teraz.

O swoim cudownym zdrowiu pisałam już wiele razy. I wiecie co? Zawsze miałam rację. Olać to! Noż kuuurde… jak każde badania wychodzą dobre, w jakichś tam normach się mieszczę i szanowni specjaliści stwierdzić nic nie mogą, więc pieprzyć to. ;) Mdleję. No mdleję, co poradzić? Widać tak ma być i już. Od tego się nie umiera. Chyba ;)

Skleepyy… Za zakupami nie przepadam. Jakieś takie skrzywienie nienaturalne. Ale że mamuśka mi sfiksowała w poniedziałek, to trzeba wziąć sprawy we własne małe łapki. I tak śmigam od sklepu do sklepu, bo brat wymyślił jakąś piankę do golenia, której nigdzie nie ma… A później będzie “Nie taka miała być!”, ale przepraszam go bardzo – dupę mógł ruszyć, a nie “nie chce mi się”. O, życie! daj mi jakiegoś bardziej rozgarniętego chłopa!

Nie miałeś dla mnie chwieli, nagle potrzebujesz mnie.
Zapomniałam twoje imię, wściekła podeptałam je.

Otrzymuję to do czego zawsze dążyłam. Czasem nieświadomie, a czasem z premedytacją. Towarzystwo zaczyna milknąć. Jedni znikają, inni się obrażają, kolejni nie mają czasu. Dziwne uczucie. Nie chodzi o to, że coś mi przeszkadza czy że czegoś mi brakuje teraz. Jest tak spokojnie… Ja i moje życie. Nikogo nie zmuszam, żeby w nim był choćby jednym palcem. Może nie mam pamięci do jakichś pierdół, do wiedzy teoretycznej, ale jak pługiem woruje mi się w pamięć, to jak ludzie mnie traktują. Umiem docenić miły gest. I jeszcze bardziej wypomnieć przykre słowa i czyny. Taka ot… wredna Marta.

And then she’d say: It’s OK, I got lost on the way
but I’m a supergirl and supergirls don’t cry.

A w niedzielę… koncert :)





bachh…

19 09 2009

Bańka pękła…





unplugged

18 09 2009

Za 15 siódma dopiero dojechałam. Przecież o 19 miałam być na miejscu! Malutka panika, bo nie lubię się spóźniać. Głowa pod kran. Szybka akcja doprowadzania się do stanu używalności. I tak się spóźniłam. Ale tylko 10 min.

Piątkowy koncert Upstream. W siedleckim kinie Centrum. To nowość, bo w takiej wersji jeszcze nic się tutaj nie działo. Widownia pełna po brzegi niemal. Na szczęście znalazłam sobie wygodne miejsce na balkonie. Pierwsze wrażenie – jakby koncert Unplugged. Bardzo pozytywne. Nie jestem zwolenniczką harców pod sceną, dlatego koncert w pozycji siedzącej bardzo mi do gustu przypadł.
Dwie godziny sympatycznego grania. Muzyka miód dla uszu. Ukojenie po kilku dniach pracy. Tylko pan wokalista mi się nie podobał. Wolałabym mocniejszy głos, większą siłę. O, choćby daleko nie szukając, głos Marcina ;) Niestety wszystkiego mieć nie można. Poza tym panowie stworzyli bardzo ciekawy klip, który zaprezentowali tegoż wieczoru. Choć zastrzel mnie, ale tytułu nie pamiętam. Ładne wozy, piękny motor, jakaś pani, oczywiście panowie z grupy i wszystko ślicznie zgrane z muzyką.

Taaaak… To było to. Doznania słuchowo-wzrokowe bardzo przyjemne. Trzeba mi takich więcej.





14 09 2009

Podobno w depresję wpadam.
Kurwa.
Co oni wiedzą…





nikt nie mógł

9 09 2009

Gdyby po zmroku ktoś zajrzał do wnętrza, w świetle płomienia zobaczyłby ciemnowłosą dziewczynę. Zobaczyłby jak obraca szklankę w dłoni, a ciecz w środku tańczy w rytm melodii, którą zna tylko ona. Spostrzegłby jej bladą twarz opartą o blat stołu. Wpół przymknięte oczy błyszczące dziwnie mocno. Zobaczyłby jak promyk światła tańczy uchwycony krawędzią szkła i gaśnie. Wtedy dostrzegłby jej usta, ledwie poruszające się w bezgłośnym monologu.
Gdyby ktoś zajrzał przez szparę w okiennicy, zobaczyłby w skąpo oświetlonym wnętrzu postać dziewczyny skuloną w starym fotelu. Dłoń wznoszącą się górę wraz ze szklanką. Spostrzegłby, że jej usta wolno układają się w jedno zdanie. Zobaczyłby grymas rozpaczy zmieniający jej twarz w ponurą maskę. Ujrzałby jak przechyla szklankę do ust. Jak topi swój smutek w jej zawartości.

Twoje zdrowie…

Ale tego nikt nie mógł zobaczyć, ani tym bardziej usłyszeć.





jeden z

8 09 2009

Upragniony wieczór po ciężkim dniu. Wieczór w bardzo przyjemnym towarzystwie. I do tego poziomki. I mnóstwo, mnóstwo słów, które tak bardzo mi się podobają…

Just didn’t drink enough to say you love me…

Lubię ten smak.
Ten dźwięk.
Te słowa wypowiadane tak melodyjnie.
Te obrazy przewijające się przed oczami.

To wszystko co mam.
To otrzymałam.
Nie oddam nikomu.
Zapamiętam…





Płock Cover Festival

6 09 2009

12 września 2009 roku w Płocku odbyć ma się impreza z okazji pożegnania lata nosząca miano Płock Cover Festival. Wystąpić ma niemicki Blind Guardian oraz polski Hunter i Acid Drinkers. Rzecz ma rozpocząć się o 18:30. Wiecie co uważam za najzabawniejsze? Że wszystko jest za kompletną darmoszkę ;)

Kto się wybierze? ;)