Lubię usiąść na schodach tego drewnianego domku i patrzeć. Na tą zarośniętą piaskownicę. Na tą jabłonkę, która nigdy nie dawała cienia. Na te płoty wielokrotnie poprawiane. Na tą gruszę kawałek dalej i studnię tuż obok niej. Lubię patrzeć i wspominać. Było się takim beztroskim. Istniał tylko ten mały skrawek podwórka, gdzie tworzyliśmy swój własny świat. Ważne było, aby cichaczem zwędzić z kuchni łyżkę, którą można było przekopać całą piaskownicę. I wszystkie przepadły bez pamięci. Ale to był szczegół. Gorzej jak się popsuły traktorki albo przyczepki. Albo jak zginął jakiś zwierzak. To była dopiero rozpacz… Chociaż i o tym się zapominało. Przychodził taki czas, kiedy z nas, tych małych beztroskich dzieciaczków wychodziła ciemniejsza strona charakteru. Wtedy piaskowa kraina zmieniała się w miejsce tortur… dla stonki ziemniaczanej ;) Dzieci bywają brutalne, bo cośmy tam z nimi nie robili… A później jakby nigdy nic wracaliśmy do swoich zabaw… To były piękne czasu. Nie przejmowałam się niczym. Nie widziałam niczego. Wszyscy robili wszystko, abyśmy pozostali tacy beztroscy.
I długo tak było.
Teraz się wiele zmieniło.
Pozostaje tylko usiąść na schodach tego drewnianego domku i patrzeć. Chociaż i na to nie ma dużo czasu. Jest praca. Są zajęcia, z których jedyną zapłatą jest podziękowanie, uznanie i własna satysfakcja. A ostatnio i tego mniej. To wszystko już nie cieszy tak jak kiedyś. Mimo to ciągle wstaję. Każdego dnia. Mimo, iż każdy kawałek ciała krzyczy, aby spać dalej, a choćby zgięcie palca wywołuje ból promieniujący na całą rękę. Mimo całego żalu staram się. Może jestem zbyt słaba, żeby się zbuntować? Może jestem zbyt miękka, żeby to olać? Może po prostu nie potrafię ich zostawić…
Naiwny dzieciak z czasów piaskownicy wciąż we mnie jest. I nie wybiera się niestety nigdzie.
A tak tego… znowu przerwę sobie zrobiłam w podróży. To był bardzo niedogodny kawałek drogi. Trudny do przebycia. Na szczęście trafiło się ładne drzewo, którego przekrzywiony konar wisiał nad ziemią i samym wyglądem zachęcał, żeby usiąść. Tylko, że komary w tym roku są niemożliwe do zdzierżenia. Więc długo tu nie pobędę. Długa droga przede mną. Mam nadzieję, że nieco przyjemniejsza.
Miłego…