368

27 02 2009

Znowu fiksuje. Boli. Nie wiem dokładnie co, ale boli. Serce? Mięśnie międzyżebrowe? Żebra? Nie wiem. Cała klatka piersiowa boli. Każdy oddech sprawia ból. Jakbym była zamknięta w ciasnym kaftanie naszpikowanym od środka gwoździami, które przy każdy ruchu ciała wbijają się co raz głębiej…
I już nie wiem co robię. Czy siedzę prosto, czy zbliżam się do poziomu. Nie wiem czy to co widzę jest prawdą czy urojoną wizją umysłu. Nie chodzi o białe myszki. Wszystko wydaje się rozmyte, zniekształcone.
To nie jest miłe uczucie.

Dni, kiedy się tak czuję, najchętniej przeleżałabym w łóżku nie poruszając się…
Jednak nie można.

Masochistka? Tiaa…





naiwna

23 02 2009

Obejrzałam film. “Dziewczyna mojego najlepszego kumpla” (czy po prostu “Dziewczyna mojego kumpla”). Czuję się okropnie. Nagle uświadomiłam sobie jak wielu osobom napieprzyłam w życiu. Na samą myśl, że może niektórym całkiem je zmarnowałam, ogarnia mnie przerażenie. Wiem, że jestem okropna, wredna dla innych ostatnimi czasu i w ogóle niemiła, ale… jej… to było jak kubeł zimnej wody.

Humor poszedł na długi spacer.

Propo tej zimnej wody. Co do moich ambitnych planów na wakacje również dostałam w twarz. Na pobudzenie. Planowanie odłożę na czerwiec, albo czas bliższy wakacjom. Poznałam argument, którego nie brałam pod uwagę, a który jednak może mieć znaczący wpływ na tą wycieczkę. Ja nie myślę… przecież to powinna być podstawa mojego ‘jechać czy nie jechać’.

Koncentracja spada. Człowiek popełnia głupie błędy. Żołnierz nie może się rozpraszać. Wtedy staje się łatwym celem dla przeciwnika. Nieświadomie ujawnia swoją kryjówkę. A do tego nie można dopuścić.
Weź się w garść głupia…!

Anioł Stróż powiedział – Naiwna… – i pogłaskał ją po głowie.





22.02.2009

22 02 2009

Niedziela. Dziwny, nienaturalny odruch mnie nachodzi. Nie mogę się doczekać dnia jutrzejszego. Jakoś paszcza mi się cieszy na myśl o tym nowym semestrze. Może przez to, że tak dużo szczęścia miałam? Nieważne. Ale mam zajebiaszczy humor. Chwilowo nic mi więcej nie trzeba. :)

Dzisiaj spostrzegłam, że został ostatni tydzień lutego. Jejcia… jak to zleciało szybko. Trzeba się decydować prędzej na kwiecień, bo znowu wyjdzie lipa…

Swoją drogą. Wszystkim paniom Martom życzę wszystkiego dobrego ;)





part 2

21 02 2009

Ostatki. Ostatnie chwile odpoczynku. Ostatnia nocka. Jutro już powrót do szarego miasta. Nowy plan, nowe zajęcia, nowy semestr.

Rozleniwiłam się przez ten tydzień. Jak ja w poniedziałek wstanę na 8? ;( Zbrodnia przeciw ludzkości…

Ciekawe czy we wtorek Ustro będzie świętowało? Hmm… Właściwie może… Słuchawki mam dobre. Zagłuszę ich choćby pod drzwiami byli. No tylko pozostaje problem wibracji. Z tym nic się nie zrobi. Jak jest impreza to wszystko czuć. Zobaczymy jak będzie.

Ten semestr inaczej będzie wyglądał. Jutro muszę jeszcze parę rzeczy skompletować na notatki. Czerwcowa sesja musi pójść szybciej. Wakacji sobie nie spieprzę.

Wszyscy gdzieś balują… Nie ma z kim pogadać…





19 02 2009

Voodka była wyborowa!





następny rozdział

18 02 2009

Dlaczego to wszystko, te kontakty z ludźmi muszą być takie trudne? Czemu nie są wytyczone jasne drogi, którymi należy iść, aby dotrzeć do konkretnego celu? Czemu nie jest postawiony znak “tu i tu jest granica, przekroczenie jej oznacza to i tamto”, albo “za 2586 kroków jest urwisko – daruj sobie dalszą wyprawę”? A to jest tak pokręcone, że idziesz jak ślepy i wpieprzysz się w każde bagno jakie napotkasz na drodze, bo gdy je spostrzeżesz będziesz już po pas zapadnięty w jakimś gównie…

Ale nieważne. Po co wybiegać myślami w przyszłość. Teraz stoję na rozstaju. Którą drogą dalej…? Ten bajkowy tajemniczy las bardzo kusi…

Na rozstaju dróg
stoi mały stóg.
Przy tabliczkach szpilka
do wyboru kilka.
Człek pod nosem coś wyklina
asfalt, żwirek może glina?
Tutaj ładna serpentyna,
tutaj z górki zaś kraina.
Tam wzniesienie aż do chmur,
“to nie dla mnie, bom ja gbur”.
Rzut monetą, “co wyleci,
orzeł, reszka, wszystko cieszy”,
Stanął moniak na krawędzi
człek już dawno biegiem pędzi.
Nie zostawi swego losu
W łapki miedzianego groszu…
:)

21:53

W tą sobotę są ostatki? Ehehe… Grunt to zorientowanie… Sobotnie wojaże sobie daruję. Zresztą tutaj się nic nie dzieje. Ale za to jutro jest coś w Krowie. Jeeeśli dobrze pamiętam, to VodkaTonic było ciekawym zespołem. To tak w ramach moich ostatków… I na odprężenie przed drugim semestrem ;P
Kto się wybiera? :)





przyjaźń

14 02 2009

Podobno to ta męska jest najsilniejsza. Najwierniejsza. Najszczersza. A damska? Może bardziej… wrażliwa? Chociaż nie. Tak tego nazwać nie można. Może bardziej emocjonalna? Jak i sama kobieta…

Moje przyjaźnie? Hmm… Zawsze starałam się być powściągliwa w używaniu tego określenia.

Mogłoby się wydawać, że nie powinnam mieć z tym problemu. W końcu jakoś się dogaduję z ludźmi. Ale jednak… Z płcią piękną nigdy nie nawiązałam zażyłych kontaktów. Za to z panami jakoś zazwyczaj znajdowałam wspólny język. Może nie tak jak tego oczekiwałam za każdym razem, ale nie było źle.
I nie jest. Bo to właśnie miano “przyjaciel” kierowałam i kieruję do męskiej części swoich znajomych. Pytanie tylko do której? Tutaj akurat sama popadam w typowe dla mnie niezdecydowanie. Chociaż to trochę złe określenie. To jest prędzej niewiedza spowodowana rozczarowaniem.

Gdy oczekujesz wsparcia w najważniejszym momencie i dowiadujesz się, że osoba nazywana przyjacielem nie ma ochoty Ci pomóc, czujesz niesmak. I nie ma co się dziwić. Chociaż nie oczekuję współczucia i staram się być niezależna, to bywają chwile, kiedy na prawdę nie chcę być sama.

W tych gorszych chwilach nawet zwykłe słowo otuchy, bez żadnego innego gestu, jest ukojeniem dla duszy i kołatającego serca. Znaczy więcej niż może się wydawać osobie mówiącej. Jest jak woda dla spragnionego na pustyni. I czy to nie tą osobę winno się nazywać przyjacielem? Chyba tak…

Jednak pomijając nazewnictwo…

Kobieta jest zmienną. Na pewno się ze mną zgodzisz. Ale czy faceci nie są? Ludzka zmienność nastrojów jest czasami bolesne niczym uderzenie bicza. Oblicze zmienne jakby ktoś odwrócił monetę z orła na reszkę. Nie pojmuję. Nie nadążam. Nie wiem… Paranoja.

Ale czy w ogóle istnieje przyjaźń damsko – męska…?





po sesji

12 02 2009

Głupi ma zawsze szczęście. No może w poprzednim tygodniu nie miał go ani trochę, ale życie lubi zaskakiwać.

A jutro jest fajna data. Piątek 13. Szczęśliwy dzień będzie, zobaczycie.





zaproszenie

5 02 2009

“Na uroczystość zapraszają Sz. P. (…) z osobą towarzyszącą”

Do trzech razy sztuka? Ee… Jakoś nie chce mi się myśleć jak to będzie… Do 25 kwietnia trochę czasu jest.