kac

31 12 2008

Jest dzień Sylwestra.
Nie, nie mam zamiaru robić podsumowań. Po co mi to? A właściwie, po co Wam to? No właśnie.
Dzisiaj krótko.

Rodzic prawdę Ci powie…
O tym pamiętaj.

“Wyglądasz jakbyś kaca leczyła” – mama.
“To dzisiaj sylwester, a u Ciebie jakby już po imprezie” – tata.

Skąd takie wnioski?
Nie mam przy łóżku żadnego stolika, więc wykorzystuję podłogę.
Na niej to, tuż przy zagłówku łóżka stoi szklanka i 1,5l-owy sok.
No i ja w pościeli z mętnym wzrokiem.
To rzeczywiście wygląda jak leczenie kaca?
No dobra, wiem, że wygląda… :P

Mój pierwszy sylwester po za domem.

Życzę udanej zabawy.
:)





głupoty

27 12 2008

Obudziłam się trochę nie w porę. Święta się skończyły. Jest zwykły weekend. Niby obok stoi choinka, ale nie słyszę cichej muzyczki rozbrzmiewającej z głośnika przy światełkach. Nie wiem co mnie ruszyło. Film? Melodia? Może po prostu piosenka? Po głowie tłucze mi się jeden wers. Jeden, głupi wers. I czemu?

All I want for Christmas is you…

Tylko nie pisz, że się zakochałam. Nie. Mogłabym powiedzieć, że przeciwnie.
Wczoraj powiedziałam przecież “Kocham moją niezależność. Swobodę.” I taka jest prawda. Bo chociaż umieram z tęsknoty za tym co nie moje, nie potrafię inaczej żyć. Gdy ktoś okazuje swoje zainteresowanie w sposób jednoznaczny, ja uciekam. Strach. W takich kwestiach nigdy nie byłam odważna.

Gdy drapieżnik staje się czyjąś ofiarą, czuje się osaczony, szuka drogi do bezpiecznej kryjówki. I odnajduje ją. Bo doskonale zna ścieżkę, którą powinien zmierzać. Problem w tym, że gdy tam dotrze nie zastaje nic. Nic. Pustkę. Zimno. Wtedy trafia szlag. Świadomość zmarnowania szansy. Żal. Do siebie.

I mam ochotę uciec. Chcę. Wydaje mi się, że muszę. Że inaczej nie będę umiała. Tylko dokąd? Nie do tej pustki…

Co się stanie, jeśli drapieżnik uciekający w pełnym biegu wpadnie w zasadzkę? Choć uważa się za nieuchwytnego tym razem nie zdoła umknąć sieci…?

Zastanówcie się o co prosicie, bo przy odrobinie pecha możecie to otrzymać.
Tak doskonale tu pasuje… Siewca Wiatru. Przydał by się teraz. Tak na poprawienie humoru. Piotrek teraz ma… Poczekam.

Hmmm…

Tak teraz… zastanawiam się czy to co tu piszę wpływa jedynie na obraz mnie w oczach czytelnika…? A może to jest tak jak z książkami, że gdy je czytamy, poznajemy bohaterów, chcemy podzielić się tym z kim? Bo przecież to co jest tutaj, też jest swego rodzaju lekturą. Mniej lub bardziej ciekawą, w to nie wnikam. A bohaterowie? Ja… Nie tylko. Ale tylko o sobie mogę otwarcie pisać. Ale nieważne. Chodzi mi o te dwa pierwsze pytania.

Pozdrawiam państwa!





26.12.08r

26 12 2008

Święta, święta i po świętach…
Wigilia nadspodziewanie dobrze.
Plus pasterka.
Pierwszy dzień przed tv.
Drugi dzień rodzinne odwiedziny…
Krótkie spotkanie z policją ;)
I wieczór w barze.

Jestem zmęczona…

Muszę się zacząć uczyć.
Od jutra.
(to nie jest typowy tekst studenta :P)





Święta

22 12 2008

Chcieli mnie pozbawić choinki.
No jak tak można?!
Święta bez choinki?!
Już wystarczy, że śniegu nie ma.
Nie dałam się!

Choinka cudnie świeci…

Zaczynam czuć atmosferę.
Jutro poczuję ją na dobre…
…w kuchni ;)

“Pędzą sanie po asfalcie
No bo śniegu ni ma.
Renifery są wqr….,
Co to jest za zima?
Nie ulepisz już bałwana
Możesz nim się ostać.
Wciąż latając po marketach
by prezenty dostać.
Nie zapomnij o rodzinie
przyjaciołach, wrogach.
I o obcym nieznajomym
w Wigilię przy stole.
Nie smuć się, nie marudź
grymaś, nie narzekaj, stękaj,
Ciesz się chwilą, bierz garściami.
Rozdawaj swe serce.”

Życzę Wam wszystkim spokoju i odpoczynku w te święta. Aby czerwony pan z białą brodą zakręcił ze szlaku do Waszych domów (niekoniecznie przez komin, żeby go nie zniszczył;) ). Życzę, aby pod jemiołą (o ile takie cóś stosujecie) pocałował/a Was jakiś/jakaś miły/a pan/i ;) (Oczywiście nie z rodziny, no bo co z tego wyjdzie?:P )
Tak na marginesie… Życzę obfitości świątecznego stołu, ale nie obiadajcie się za dużo, bo później ciężko będzie do Sylwestra zrzucić kilka kilo naleciałości ;)





nie

21 12 2008

Kochasz?
Nie.
Wiesz czym jest miłość?
Nie.
Chcesz jej?
Nie… Nie wiem.
Ale wadzi Ci samotność?
Nie.
Lubisz ją?
Nie.
Nie rozumiem Ciebie.
Ja też nie.
Wszystko na nie…
Nie.





historia

19 12 2008

Sądzicie, że historia lubi się powtarzać? Hmm… Myślę, że tak. Uwielbia to. Kocha. Ubóstwia. Oczywiście nie tak sama z siebie. Bo czyż nie my ją kreujemy? My, ludzie tej ziemi mamy wpływ na to co się dzieje. Prawda? Istoty myślące, niekoniecznie logicznie… Postawa, nastawienie, myślenie i w końcu, przede wszystkim, działanie. Aktywność, bierność, obojętność czy nadmierne przejmowanie się?
A może to bez sensu? Może to jest pętla czasowa. Określone zdarzenia i tak wcześniej czy później powtórzą się w przyszłości. Może bliskiej? Nie myślę tu o przeznaczeniu. Chociaż… nie wiem jak to nazwać.

Mam głupie wrażenie, że znowu to spartolę. Dziwne przeczucie, że zostanę wystawiona do wiatru. Że zabraknie śmiałości…? Że honor okaże się zbyt wielką przeszkodą…

Ale to jeszcze szmat czasu. Niepotrzebnie zaprzątam myśli.

“Ciesz się chwilą”, tak? A po co? Ja wybiegam myślą w przyszłość. To co jest teraz, niech będzie, ale mnie ciekawi dzień następny. Jutro, pojutrze, następny dzień, miesiąc, rok. To co się stanie, kogo spotkam, co się zmieni. Teraz…
Teraz jestem bierną obserwatorką. Marzycielką zapatrzoną w niebiański puch. Małą dziewczynką, zapatrzoną w to co za oknem. I proszę, nie zabieraj mi tego obrazu…





Środa wieczór

15 12 2008

17.12.2008r.
Środa.
Politechnika Warszawska
Sala 306.
Godzina 17:00.
Spotkanie z Marią Lidią Kossakowską.

Później…
Kolacja.
Z…
Mają Lidią Kossakowską. ;)

Dobrze czytasz.
Wyjaśnienie – wygrałam kolację z M.L. Kossakowską :D
Konkurs organizowany przez polibuda.info
Pytanie konkursowe – czyją córką była Tujaryma? :P
Banał.

Ja pierdzieleee…!
Jak się cieszę :D





Piątek 12go

13 12 2008

Czemu dni takie jak wczoraj zdarzają się tak rzadko?

Miły początek dnia.
Pachnący kwiatek.
Sympatyczna rozmowa.
Trochę śmiechu.

Zaliczony kolos z algebry.
Pominięcie w przepytywaniu.

Rozmowa ze znajomym w podróży.
Chwila pociągowej drzemki.

A wieczorem koncert…
Podoba Mi Się, Sunflowers, VodkaToNic.
Super wieczór ze znajomymi przy reggae, rock rytmach.
Cudo…

A w akademiku mamy dwie choinki!
Takie ładne, duże.

Dzisiaj tylko katar psuje dobry humor.
Ale wspomnienia i tak są.





zazdrość

3 12 2008

Zazdrość.
Głupia.
Bezpodstawna.
Niewytłumaczona.
Wkurzająca.
Irytująca.

“Miedzy nami nigdy nic nie było…”

Jak mogę być zazdrosna…?

Beznadzieja.