Zastanawiam się czy w każdym człowieku jest tak wiele sprzeczności?
Zło z dobrem wymieszane. Zimno z ciepłem zestawione.
Jednego dnia potrafię być milutka, uprzejma, uśmiechać się, zaś następnego każde słowo skierowane w moja stronę odbieram jako atak, na który się skutecznie, acz niemiło, bronię. A wszystko ze szkodą dla otoczenia. I mnie samej. Paranoja.
Pragnienie czyjejś obecności połączone z pragnieniem samotności.
Lubię towarzystwo. Dobrze jest mieć świadomość, że jest ktoś obok, na kogo można liczyć. Wiedzieć, że w trudnej chwili pocieszy, w chwili radości będzie się razem ze mną śmiał. Że przytuli, tak ot, bez powodu. Ale z drugiej strony samotność, która przeżarła me życie na wskroś. Jest moją niezależnością. Swobodą. Możliwością dokonywania samodzielnych wyborów.
Samotność to pozorny spokój ducha. Brak zmartwień. Brak obawy, że coś pójdzie nie tak. Brak skrzywdzenia przez drugą osobę. Lecz z tych samych powodów się cierpi. Że nie ma nikogo…
Związek to psychiczne bezpieczeństwo. Mile spędzany czas. Bliskość. Śmiech. Dowartościowanie się, że nie jest się tą najgorszą, której nikt nie chce. Ale i strach przed skrzywdzeniem, utraceniem tej osoby…
Nikt nigdy nie mówił, że będzie łatwo żyć. Nikt nie mówił, że świat jest piękny i nie ma w nim zła.
W każdym jest ziarno zła, które prędzej czy później musi wydać plon w świecie rzeczywistym.
Ten świat jest chory. Czy uleczyć się go da, to nie wiem. Nawet nie próbuję…
Ale czy jest w tym świecie miejsce na szczęście? Hmm… To chyba było pytanie retoryczne. Nie musi być przecież miejsca. Szczęście samo je sobie zrobi. Bo ono istnieje. Mimo różnych przeciwności doczesności.
A jedyną trudnością, która pozostała szaremu człowiekowi, jest odnalezienie tego szczęścia. Owszem, męczące to poszukiwania, ale na pewno warto.
Ja szukam. Czasami się potyka, upadam, chcę się poddać, ale nie robię tego. Bo wciąż wierzę, że warto się podnosić i szukać dalej. Szukać swojego Szczęścia. Bo gdzieś tam jest. Nie wiem gdzie. Może Siedlcach, może w Warszawie? Może teraz pracuje, śpi, je, a może właśnie czyta te słowa? :) Nie wiem, wróżką nie jestem. Ja tylko wierzę. Tylko i aż.