To teraz tak bardziej poważnie i bardziej konkretnie.
Co u mnie? No studiuję sobie. Zajęć sporo w tygodniu, więc czasu dla siebie mam mało. najbardziej zawalone mam pon.-śr. Same prawie wykłady od rana do wieczora. Ale nie narzekam. Bywa ciekawie i bywa nudno jak flaki z olejem. Ale podobają mi się te studia.
Studia przewidują zajęcia wf`u. Czemu nie zapisałam się na szachy? Przynajmniej krzywdy bym sobie nie zrobiła. Po 2gich zajęciam mam już nos zdarty. Dobra, może okulary na nosie, gdy gra się w siatkówkę, nie są zbyt inteligentnym pomysłem, ale do tych mądrych nigdy nie należałam ;) W ogóle kuźwa wszystko mnie boli. Warszawskie tempo mi nie służy…
Dzisiaj zajęć nie miałam, bo wydział integruje się na wyjeździe do Jabłonowca. Więc korzystam i od wczoraj siedzę w domu. Integrować się z nimi nie mam zamiaru, a przynajmniej nie w taki sposób.
Może lepiej dalej nie czytaj…
Nie chcę tu smęcić, ale humor mam zjebany. Znalazłam na dysku zdjecia, których nie powinnam była widzieć teraz. I w najbliższym czasie. “Wszystkie wspomnienia są złudne, bo teraźniejszość jawi je w innych barwach”. Teraźniejszość sprawia, że pamiętamy tylko te lepsze chwile. Dobra, nie tylko… ale smutek, że to się skończyło wciąż pozostaje… A widok jego uśmiechniętej buźki na fotografii nie poprawia sprawy. Przeciwnie.
I to kuźwa teraz, kiedy zbliża się rok od naszego poznania… Już nawet nie chcę myśleć co będzie za 3 tygodnie… :/
Było miło, ale się skończyło. I teraz boli. Niczym wbita zadra.
A jak mi ktoś powie, że po rozstaniu można zachować normalny kontakt, albo co gorsza być przyjaciółmi, w mordę strzelę! I nawet nie próbujcie mi udowadniać czegokolwiek na własnym przykładzie. Nie wierzę w to! Nigdy nie uwierzę!
Żałosna jestem… Łapię doła tak jak wtedy w połowie kwietnia, gdy wszystko się przesądziło… Głupia, głupia, głupia!!!
Chce mi się ryczeć. Ale nie umiem. Po policzku spływa tylko jedna mała łezka.
Potrzebuję bliskości… Nie koniecznie faceta. Przyjaciela. Żeby przytulił. Poczuć, że nie jestem sama w tym pierdolonym świecie. Móc się na kimś wesprzeć. Nie iść cały czas sama…
Może Shrek 2 mi pomoże dzisiaj…