Autoportret

28 09 2008

Kolejny raz kilka słów o sobie.

“Kobieta silna jak siły przyrody. Może ma nieco męski charakter, ale potrafi skutecznie działać. Startuje jak strzała, albo jak skowronek. Jest choleryczką i lepiej jej nie drażnić.
Lubi kontakt z otoczeniem, ale nie ulega wcale wpływom. Jej charakter dojrzewa bardzo wcześniej, przez co skraca się czas beztroskiej młodości. Jest zaborcza i przekorna.
Jest despotyczna dla siebie samej, jak i dla otoczenia. Nieraz chciałoby się, aby była bardziej ludzka.
Ta kobieta odpowiada na wszelkie ataki w sposób, który może zbić z tropu.
Aktywność jest dla niej celem życia. Gdy postawi sobie jakiś cel, zrobi wszystko, aby go osiągnąć.
Intuicja? Nie chce o niej słyszeć. Intuicja jest dla niej rezygnacją z inteligencji i kartezjańskiego umysłu.
Nie jest wylewna, a raczej nieufna: obserwuje, czekając, aż inni zrobią pierwszy krok.
Zmysłowość to dla niej przede wszystkim łakomstwo: dobrze zjeść, chrupać słodycze, czekoladki. Wobec mężczyzn wykazuje pewną agresywność. Przywiązuje dużą wagę do małżeństwa, które jest dla niej sposobem awansu społecznego. Nie ufa innym kobietom.
Traktuje jako przeciwników, albo i wrogów, wszystkich współzawodniczących z nią w działaniu. Ale jeśli trzeba wykroczyć poza stadium agresji i współdziałać z innymi, to jest towarzyska, dopóki to nie szkodzi jej interesom.

Tak, ta kobieta nie jest istotą łatwą w pożyciu, ale posiada taką wolę robienia wszystkiego dobrze, odnoszenia sukcesów, że należy chylić przed nią czoła. To zresztą robią niektórzy mężczyźni… jednocześnie biorąc nogi za pas!”

Sympatycznie, prawda? ;)





Pech, peszek

27 09 2008

Szlag mnie trafia. W taką pogodę, ja kuźwa w domu siedzę. Jaka ja głupia jestem. A chciałam iść. Chciałam. Ale co? Się dupy ruszyć samemu nie chciało. Po zapytaniu 3 osoby o spacer zrezygnowałam. Może pytałam nie te osoby co trzeba. Nie wiem. Wciąż jednak mam ochotę się gdzieś ruszyć. Ostatni raz przed rokiem. Do jakiegoś baru. O, do Sztuk np. Na soczek jabłkowy i rzutki… Sama nie pójdę. Może towarzystwo do rzutek by się w międzyczasie znalazło, no ale gdzie tak… Jeszcze, żeby mecz jakiś był w tv… Echh… Peszek. Albo wielki pech. Jak kto woli.

Pozostało siedzieć i marudzić.

A rano miałam taki dobry nastrój… Może jeszcze się jakoś poprawi…? Oby.





Wiara

24 09 2008

Wiara jest to nadzieja podniesiona do stopnia pewności. Więc czy wierzę? Czy nadzieja ma jest aż tak potężna? Lecz czy nadzieja nie jest sama w sobie próbą przekonania siebie do czegoś? Próbą perswazji. Bo czyż nadzieja nie jest marzeniem w coś nierealnego? Wizję, która dotąd nie mogła się urzeczywistnić. A jedynym argumentem potwierdzającym możliwość jej zaistnienia jest moja wiara i złudna nadzieja. I jaki w tym sens?

O ile jednak zdarzenia toczą się w sposób taki, iż nierealna wizja się urzeczywistnia, to jest dobrze. Co zaś, gdy dzieje się inaczej? Okazuje się wnet, że owa wiara była nadaremna. Pytam wtedy dlaczego? Zbyt mała? Zbyt słaba? Zbyt śmieszna? Na te pytania jedynie Bóg w niebie mógłby odpowiedzieć. Jednak nie zrobi tego. Nie zstąpi tu na ziemię, nie stanie przede mną i nie powie co było źle. I to jest pewność.

A może tchnie we mnie coś co pozwoli mi samej sobie odpowiedzieć na te pytania? Może ukaże mi drogę, która zastąpi tą obraną wcześniej, z którą wiązała się wiara? Mogę w to wierzyć. Mogę mieć nadzieję, że coś się wydarzy. Mogę marzyć, że będzie tak jakbym chciała. Nie inaczej. Mogę znowu wierzyć w wizję, która dotąd nie mogła się urzeczywistnić. Tylko po to, aby później uśmiechnąć się na myśl “Udało się.”? Albo… Po to by gorzki uśmiech pojawił się wraz z myślą, że byłam aż tak głupia by w to wszystko wierzyć…?

Warto? Warto. Bo wierzę też, że pewnego dnia uśmiech ten nie będzie jak zawsze gorzki, sarkastyczny, tylko prawdziwy. A wraz z nim umysł przebiegną słowa “Udało się!”. Nie pytaj czemu. Nie pytaj jak. Ja po prostu wierzę.





21.09.08r.

21 09 2008

Tydzień wakacji. Muszę pochodzić trochę po mieście, po sklepach.
Muszę w trybie natychmiastowym przestawić się na tryb miejski.
Muszę…
Nic nie muszę. Choć powinnam.

Dzisiaj Polonez Mordy gra na pogoni.
Chciałam się przejść, bo dawno nie widziałam żadnego meczu.
Średnio mi się chce.
Zobaczę…

Chandra mnie w tym domu dopada.
Nie przywykłam do siedzenia bezczynnie.
A owo siedzenie równa się z rozmyślaniem.
Przeszłość mnie prześladuje.
Wciąż krąży w pamięci niczym sęp nad padliną.
Nie potrafię się uwolnić.

Zmęczenie dwutygodniowe wychodzi teraz.
Nie śpię dużo.
Jestem półprzytomna.
Wszystko mnie boli.
Ślady na ręce i nogach przypominają o pracy.
To były dwa tygodnie walki z samym sobą.

Kto pokonuje innych jest wielki.
Kto pokona samego siebie jest potężny…

18:46

Co do tego meczu…
Przynajmniej się pośmiałam.
3:0.
Druga bramka to była żenada.
Koleś miał piłkę w rękach już… i poleciała… do bramki.
Grali osobno, nie zespołowo.
Ale i tak było dobrze.





Przeminęło z wiatrem

14 09 2008

Tęsknota za tym co nie moje przeminęła.
Jest dobrze tak jak jest.
Nie wiem czemu.
Po prostu.





Oświadczenie oficjalne

3 09 2008

Zamierzam znacząco ograniczyć działalność blogową. Bynajmniej nie chodzi o brak czasu, bo póki co mam go aż w nadmiarze, lecz o zwykłe chęci.

Prowadzenie bloga to otwieranie drzwi i okien swojej duszy. Tak mi się wydaje. A zachowanie to jest sprzeczne z moją naturą. Przecież nie lubię przesadnie mówić o sobie.

Nie zawieszam całkowicie działalności. Ograniczam. Nie mówię czy będę pisała raz w tygodniu, miesiącu czy kwartale. Nie wiem.

Nie chcę się dzielić swoim życiem z całym światem. A jak zdarzy się coś czym zechcę się podzielić, to nie omieszkam tego zrobić, wierzcie mi na słowo.

Tak. Na chwilę obecną tyle mam do powiedzenia.

Dziękuję za uwagę.





Doświadczając życia każdego dnia

2 09 2008

Czasami zdarzają się chwile, gdy nie chce się myśleć o całym życiu. Chwile, które sprawiają, że oczy samoistnie zakrywają się powiekami, a człowieka ogarnia błogi spokój…

Przytulić się do kogoś to nie grzech… Chociaż psychika tego do końca nie rozumie. Nie potrafię jeszcze wyłączyć tego systemu alarmowego. A to czasami wszystko psuje…

Czasami kilka słów wywołuje wodospad wspomnień. Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal, ale wyobraźnia robi swoje. Zbyt wiele widziałam, żeby nie wiedzieć jak może być…

Daj dziecku zabawkę, a będzie się bawić. Niewiele człowiekowi do szczęścia potrzebne. Głupie rzutki dają tyle radości i uśmiechu, ile przez ubiegły miesiąc nie było…

Pierwszy raz… Uczę się przez cały czas. Poznaję życie, ludzkie zachowania, siebie. Ale jeszcze wiele przede mną. Niemal wszystko…