24 08 2008

Wspomnień słodki smak
I ta muzyka co wciąż gra.





Przyjaźni brak

23 08 2008

Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Bo przecież psychika ludzka jest cholernie skomplikowana. Więc skąd mam wiedzieć co taki człowiek sobie myśli? Niby znam go jakiś czas, więc powinnam choć w stopniu minimalnym umieć coś powiedzieć na ten temat. Jednak ciężko jest.

Do czego zmierzam? Początek właściwie do niczego :P Ale, ale…

Koleżeństwo. Przyjaźń. Ktoś mi potrafi podać definicję? Ja jej nie znam. A prawdziwa przyjaźń? Wiesz wszystko i mówisz wszystko? Hm… Więc nigdy nie miałam i obecnie nie mam przyjaciół. Mam znajomych. To znacząca różnica. Nie będę się rozwodziła na temat czemu tak, a nie inaczej, bo i nie o to mi chodzi.

Śmieszy mnie, gdy ktoś deklaruje swoją przyjaźń wobec mnie. Nie sama deklaracja, ale to, że czyny ni cholery tego nie potwierdzają.

Zawsze jakoś lepiej dogadywałam się z facetami. I był czas, że wydawało mi się, że mam kilku przyjaciół. Teraz już tego nie powiem. Ale to na prawdę zabawne, że kiedyś rozmawialiśmy o wszystkim, dzieliliśmy się przeżyciami, rozterkami, a teraz nic… Niech policzę, ile to już razy? 6? I właśnie się rozcieśnia 7… Dobra. To nie jest zabawne. To jest głupie. Przez brak czasu, chęci. Nie wiem… A najgłupsze jest to słynne “Zostańmy przyjaciółmi.” Gówno prawda! Nie ma przyjaźni po rozstaniu. I następnego kolesia, który mi to powie, wyśmieję! Żałosne…

Zastanawiam się ilu znajomych z czasów obecnych będę miała za te powiedzmy… 5 lat? Mam nadzieję, że jednak kontakt, który obecnie utrzymuję z niektórymi, przetrwa czas.

Kończąc… Żałuję utraty niektórych kontaktów. Ale cóż poradzić? Widać tak miało być…





Dzień zwykły

22 08 2008

Wczoraj nawrzerałam się prochów. Dopiero wieczorem mogłam jako tako funkcjonować. To był cholernie ciężki dzień.

Dzisiaj jest ciut lepiej. Bólu fizycznego przynajmniej nie ma. Psychika dochodzi do siebie. Muzyka jak zawsze pomaga.

Choć z każdą chwilą podirytowanie zaczyna wzrastać. Moja Wydziałowa Komisja Kwaterunkowa w kulki sobie leci. Jeszcze przydziałów akademików nie podali. Bleh…

Mam chęć powtórzyć historię z gimnazjum. Pieprzyk na policzku mnie drażni. Mam ochotę go zdrapać. Heh… Znowu bym chodziła z zaklejoną częścią twarzy. Ale nie, zostawię to w spokoju… Nie chce mi się znowu po szpitalu chodzić.

Na wieś mnie nie wzięli. Aż dziw. Dla mnie lepiej. Niewiele tam roboty zostało, więc bym się nudziła. Tak przynajmniej w domu się poopierdalam. :)

Zauważyliście, że od jakiegoś czasu dużo przeklinam? Chyba za dużo. Muszę panować nad sobą.

Muszę się wybrać któregoś dnia gdzieś. Nie wiem, Sztuki czy gdzieś. Polubiłam to miejsce. Takie sympatyczne… Ale jeszcze nie teraz. Może za kilka dni.

19:40

Hmm… Może nie będzie najgorzej. Może wystarczy się odezwać. Udać, że nic się nie stało? Powiedzmy… Trzeba być wyrozumiałym. Pozwolić wyjaśnić. Może jeszcze coś będzie…

Akademik olewam. Sprawdzę raz jutro koło południa i pieprze ich. Do poniedziałku. Wkurzające to jest. Agrr!!!

Ja pierdziuu… Siedzenie cały dzień w domu jest okropne. Nie dla mnie.





Po koncercie

21 08 2008

Ciąg dalszy moich zajebistych pomysłów. Prochy przeciwbólowe na pusty żołądek. A co mi tam…

Po koncercie. Od 18. Prawie 6h.

Muzyka? Tylko Fire in the hol i Masakrator było w miarę. Chociaż “gwiazda wieczoru” wypadła gorzej niż supporty. Sprzęt im cosik nawalał. Trochę kiepsko jak na 10zł.

Peha. Więcej tam chyba nie pójdę. Dziwny lokal. Niby przestronny, ale gdzie klimat koncertu? Bzdura.

Poszłam tam z planem polepszenia sobie humoru. Plan spełznął na niczym. Większość przesiedziałam sobie na krześle przy wejściu na salę. Przynajmniej widok stamtąd miałam dobry. Było kilka osób, z którymi można było zamienić parę słów. Ogólnie miałam wrażenie, że jestem niewidzialna. Tudzież zawodowo i celowo olewana. Chyba jednak to drugie. Ochroniarz przynajmniej był śmieszny. Można się było z nim pośmiać z Masakratora. Pomógł mi i Michałowi Soczka wkręcić :P A to było cudowne…

Czytaj resztę wpisu »





309

19 08 2008

Po co przyjaźń? Żeby mieć się komu zwierzyć? Żeby móc powierzyć problem? Heh… Przecież “nie ma się czym chwalić”… Czuję się okropnie. Ludzie nie uważają na słowa. Nawet nie wiedzą, że ich dotyk jest bolesny.





Wakacje cz.4

18 08 2008

Mój początkowy pomysł, żeby tu przejechać i przesiedzieć kilka dni cichaczem poszedł się j… znaczy legł. No ale czasem nachodzi coś, że chce się popisać o głupotach.

Nieraz pisałam już, że nie lubię latem zbyt dużych temperatur. Rozpływam się wtedy. Ale… A wręcz Ale! Przynajmniej można popatrzeć na męskie torsy! :D Haha! Dobra, to była ironia. Popatrzeć w prawdzie można, ale… na pozapadane klaty i nadto rozwinięte mięśnie piwne ;) Choć wyjątki się zdarzają… :P

Fajne uczucie patrzeć na miny ludzi, którzy słyszą, że jeździłam przyczepami z kulkami. Hehe. Może lepsze jak się widzi podziw w twarzy faceta, który widzi mnie za kółkiem ciągnika z ową przyczepą :P Łechce dumę! I to jak! A renoma się wyrabia ;)

Plany? Dwa dni w domu. Może jakiś wylot na miasto. Takie tam… ogólne bimbanie. W środę koncert. Samotna wyprawa. Cóż tam jeszcze…? Hmm… Chyba tyle tutaj. Koło czwartku może znowu trzeba zajrzeć na wieś, bo jeszcze dwa pola słomy zostało… Jeszcze liczą, że ja to zwiozę do stodółki :P Trzeba, trzeba. Wtedy śmiało będę mogła powiedzieć, że wszystko sama zrobiłam. Niah niah :P

18:09

Rzygać mi się chce, gdy patrzę na tych wszystkich ludzi… Nie mam do nikogo o nic pretensji, ale… Kuźwa…





Nico

15 08 2008

Jest piątek. Chociaż mam nieodparte wrażenie, że niedziela. Jutro dzień dosyć pracowity. Trzeba zrobić kilka ciast, posprzątać, spakować co trzeba i spadać… Na wieś jak zawsze.

W niedzielę mamy odpust w parafii. Roczny. Msza na cmentarzu. Lubię cmentarze, ale nie w towarzystwie takiej rzeszy ludzi… Ginie sens, nastrój… Dopiero później, gdy to miejsce pustoszeje jest normalnie. Wszechobecna cisza. I setki światełek. Gdy zapada zmrok wygląda to cudnie…

Kiedy wrócę? Nie wiem… A może wiem, tylko nie powiem… Nie musicie wiedzieć.

Tak, to dowód na to, że pobyty na wsi odizolowują mnie od ludzi. I dobrze. Nie tęsknię. A jak tęsknię to wyciągnę kogoś na pizze, albo soczek… I tyle.





306

14 08 2008

O czym mam pisać?

Że faceci mnie wkurzają?
Tak, bo są głupi!
Nie uogólniam.
Niektórzy…
Żałosne…

Że straciliśmy dwa psy?
Tak, Cygan i Iskra zginęły.
Zostały zagryzione.
Złość…
Żal…

Że jestem zmęczona?
Tak, jak jasna cholera.
Ale żniwa skończone.
Satysfakcja…
Radość…

Że nadzieja jest okropna?
Tak, bo przez nią rozczarowania.
Bolesne.
Bezsensowna…
Życiodajna…





305

4 08 2008

Siedzę sobie przy oknie i widzę granatową chmurę pokaźnych rozmiarów. I pioruny. Hmm… Na wsi, o ile chmurę ową już widzą, pewno biegają ostro. Haha! Tam to zawsze wszyscy dostają przyspieszenia jak chmura idzie. No niby się nie dziwię, bo szkoda żeby coś zmokło jak jest suche, ale to zabawnie wygląda. Mnie w prawdzie ten impuls nie omija, chociaż nic swojego tam nie mam, ale dba się o mienie o rodziny.

Może i dzisiaj połapiemy pioruny? Hm? Małe polowanie trzeba urządzić…

Ale dobrze, że popada. Wytrzymać już nie mogłam od tego skwaru. I jutro będzie chłodniej choć ciut :)

16:10

Jednak nie popstrykam sobie… Bateria na zdechnięciu… bleh… gówno!