20 07 2008

Zatańcz ze mną jeszcze raz
Otul twarzą moją twarz
Czytaj resztę wpisu »





20.07.08r.

20 07 2008

Wieczorami kiedy nie śpię zakładam czarną bluzę, kaptur na głowę i idę… Dokąd? Przed siebie. Rozmyślać. Patrzeć. Słuchać. Tylko ja i przestrzeń. Nie żadne złote myśli. Po prostu życie. Krwiste słońce nad koronami drzew. Szum kłosów złocistej pszenicy. A pod stopami trawa błyszcząca od wieczornej rosy. A o czym myślę? Mam to do siebie, że analizuję przeszłość. Może zbyt często. Ale już nie tą odległą. Kilka dni… Są chwile, które odciskają się niczym pieczęć w pamięci. I swoją obecnością przypominają o tym co było.

Przez te kilka dni rzeczywiście zachowywałam się jakbym żyła w innym świecie. Swoim. Bo żyłam. Obraz tych kilkunastu minut wciąż widniał przed oczami umysłu. Miły widok.

Miałam Wam napisać o koncercie… Hmm… Tylko co? Muzyka jak muzyka. Nawet niezła. Kawałki autorstwa Masakratora też były dobre. Dobrze brzmiały. Ale covery… dajcie spokój. Zgranie pozostawiało wiele do życzenia. Szczerze powiedziawszy niewiele pamiętam z tego koncertu. Mieli problemy ze sprzętem. Się kuźwa wcześniej nie łaska ustawić?! Ble… Dzieci dużo było. Takich panienek z gimnazjum. I z racji wolnej sceny na support wwalali się jacy dziwni ludzie co darli mordę jakby w życiu mikrofonu nie widzieli. Ale później sam koncercik nie był zły. A później krótkie after party. Skończyło się trochę po 22, bo sąsiedzi zadzwonili na policję ;) Gruby powiedział, że kto zostaje to do środka i po cichu, kto nie to spadać. Więc się pożegnałam i poszłam.

Niedługo wrzucę zdjęcia z weekendu. Na picasie będą.