Stres przedmaturalny – brak. Stres przedwynikowy -brak. Stres pomaturalny – jak cholera…
Ludzie we mnie wierzą. Wierzą, że się dostanę. Przyjaciele, znajomi, nawet brat. Rodzice? Krzty wiary nie przejawiają. Zwłaszcza mamuśka. Ciągle jej powtarzam “Co mam się nie dostać? W końcu źle nie poszło…”, ale w duchu myślę “ja pierd… łatwo nie będzie”. Czy jest we mnie wiara? Wiecie, już sama się w tym gubię. Zawsze musiałam wierzyć za siebie, za innych… Dzisiaj nie mam tej wiary, tej która dawała mi siłę.
Gdy patrze na to świadectwo dojrzałości to krew mnie zalewa. Jak mogłam tak to spieprzyć? Dobra byłam z fizyki. Szlag… “Mogło być gorzej, a źle nie jest” – choć słowa moje, nie przekonują mnie ani trochę…
Póki co zarejestrowałam się na Politechnikę Warszawską, WAT i SGGW. Dzisiaj porobiłam opłaty… Najbardziej mi zależy na PW. W tamtym roku było 5 osób na miejsce… Kurwa, boję się. Niby nie koniec świata, ale scenariusz, że nigdzie mnie nie wezmą nie przyprawia uśmiechu na twarzy… Wykończę się przez te 2 tygodnie…
Czemu te listy będą dopiero 12go?! Agrr…!