blee…

30 06 2008

Męczący dzień. Nie tylko ze względu na wydarzenia, ale i pogodę. Jest parno, duszno, nie mam czym oddychać… Bywają chwile, że nie jestem pewna w jakiej jestem pozycji, czy świat jest w miejscu czy wiruje mi przed oczami… Bleh. Nie lubię takiego uczucie nijakości…

Poszłam do fotografa. Zdjęcia na studia sobie zrobić. Tam był bardzo sympatyczny pan. Miły i rozgadany. Moje buty mu się podobały :D Chciał też takie kupić. Wypytywał gdzie takie zdobyłam. Bardzo pozytywne wrażenie na mnie wywarł. I chciał, żebym się bardziej uśmiechała… Ale ja nie lubię pokazywać kłów… Tacy ludzie powinni być wszędzie. To z przyjemnością się odwiedza takie miejsce. :)

Ognisko? Lenistwo sprawia, że nie chce mi się ruszyć. Ale może…? Muszę się odstresować, bo wymiękam…





30.06.08r

30 06 2008

Wpis miał być.

Z dedykacją dla “3 oka” ;)

Koniec :P

15:28

Wyników z matury chcecie?
Hmm…
Nie wiem…

Jestem rozerwana pomiędzy małą radością, a sporym wkurwieniem.
Na siebie oczywiście.

Zdałam.
Innej opcji nie brałam pod uwagę.
Źle nie jest.
Tyle Wam wystarczy :)

Teraz czekam do 12 lipca na listy z Politechniki.





Euro 2008

29 06 2008

20.45.
Hmm…
Niemcy kontra Hiszpania.

Komu kibicujesz tym razem?
Ja Hiszpanom.
Niemców się nie lubi ;)
Mam nadzieję, że im dokopią.

Ale wszystko czas pokaże.

(Nie mam żadnego żarełka na mecz… :/
Zapomniałam o chipsach…
Buu…)

22:40

I wygrali!
Hiszpania!
Ha! Ha!





Tytuł?

27 06 2008

Zastanawiam się kiedy dopadnie mnie maturalny stres…? Nie boję się. Bać się znaczy uwierzyć. A mam jeszcze nadzieję, że nie będzie źle. Gorzej jak w poniedziałek ta nadzieja rozjebie się niczym kryształowa kula rozbita o marmurową podłogę.
Z drugiej strony… mój stres objawia sie gniewem. Złością, która nie może znaleźć ujścia. Staram się ją kontrolować. Póki co się udaje. Ukazuje się tylko nerwowością. Niczym wrząca woda niespokojnie bulgocze we mnie. Agrr!

W umyśle jeszcze gra Azylum. W prawdzie nie zagłusza myśli, ale ogarnia mnie taka błogość… Niewielki uśmiech pojawia się na buźce… Miłe uczucie. W pamięci pozostają miłe chwile… A trzeba ich jak najwięcej, aby dzięki nim przetrwać ciężkie chwile.

See you!





Byłam. Jestem?

26 06 2008

Zaczynam chyba dochodzić do siebie. Uspokoiłam się trochę. Samopoczucie jakby lepsze. Może dlatego władowałam sie dzisiaj pod samochód… Mama aferę zrobiła. Dobra, mogłam nie wchodzić, ale on się wlókł tak powoli… myślałam, że i tak będzie się zatrzymywał przed nami. Oj tam… przynajmniej mamuśka wie już do czego jestem zdolna. Chociaż to było jedno z najbezpieczniejszych wdepnięć “nie w czasie”… Trudno.

Widzę, że niektórzy pomalutku znajdują już zdjęcia. Dobrze… W końcu ukryte nie są :)
Nic szczególnego, ale tutaj wprowadzi się większy ład. Nie będzie już takiego chaosu, tu coś naskrobane, tu zdjęcie wlepione… Zostanie sam tekst. Może tak będzie lepiej. Czas pokaże.

Kończę. Nie ma co się rozpisywać.
Miłego wieczoru życzę Państwu!





Cii

24 06 2008

Czasami wolę być zupełnie sam
Bezdarnie tańczyć na granicy zła
I nawet stoczyć się na samo dno
Czasami wolę to niż czułość waszych obcych rąk.

Nerwowość mnie wykończy.
Wszystko mnie wkurwia!
To na prawdę wielki wysiłek panować nad sobą cały czas…

Nie piszę.
Nie chce mi się.
Nie mam o czym.

Za to…
robię zdjęcia.
I publikuję.
Ale nie na Picasie.
Nie tylko raczej.

Ponownie zapada cisza…





Przerwa

15 06 2008

Zrobię sobie przerwę.

Od jakiegoś czasu zaczyna sie tu robić nieprzyjemnie. Przynajmniej z mojej perspektywy to tak widzę. A czego nie chcę.

Ja odpocznę od tego miejsca. Wy ode mnie. Będzie lepiej.

Potrzebuję teraz samotności. Zbliża się decydujący moment mojego życia. Muszę się wyciszyć. Skoncentrować. Jakoś to przetrwać. A łatwo nie będzie…

W planie mam 2 tygodnie ciszy. Nie wiem czy wypali. Ale to tak, żeby nikt nie dumał co się stało. Żadne fochy, tylko chwila dla siebie.

Więc…

Trzymajcie się.





Piątek 13ego

13 06 2008

To było coś pięknego…

Nic to, że czekałyśmy 2 godziny.
Nic to, że lokal mały i ciasny.
Nic to, że się o nas obijali.

Było zajebiście!
Ludzie zabawni.
Muzyka cudna!

Kocham to uczucie…
W umyśle słychać jednolity szum.
Pamiątka po spotkaniu :]

Born anew.
Peru.
Knife in the leg.
Abductee S.D.

To było coś niesamowitego…

Nieraz bywałam na koncertach,
Ale w tym było coś szczególnego…

Średnia wieku wyższa niż zazwyczaj.
Czytaj – brak dzieci z gimnazjum :]

Sympatycznie.
Klimatycznie. (w końcu to dawna Klimatyzacja :P)
Wesoło.
Nastrojowo…

Piątek 13ego.
Szczęśliwy dzień!

A jutro jadę do Warszawy.
9.31 Siedlce Zachodnie.
11.11 Warszawa Śródmieście.
Początkowo kierujemy się w stronę Politechniki Warszawskiej.
Stamtąd do akademika Riviera.
W dalszym ciągu włóczymy się gdzieś po stolicy… :]

Życzę miłego dnia!





W poszukiwaniu zaginionych marzeń

13 06 2008

“Kto nie ma odwagi, by marzyć, nie będzie miał siły, by walczyć.”

Paul Zulehner