ble…

24 05 2008

Tia… I nic nie wyszło tak jak miało być :/ Wieczór samotny. No, później trochę znajomych ludzi się pojawiło… Ale inaczej to planowałam… Ale i tak wieczorny spacer jest w tym wszystkim najlepszy…

Wesele? Oczywiście sama. Przez własną głupotę. Następnym razem wcześniej będzie trzeba działać. Następnego razu nie zmarnuje.

Lubię chodzić do fryzjera. Lubię jak ktoś bawi się moimi włosami. Po plecach przechodzi taki dreszczyk… Fajne uczucie. Echh…

Pogoda nie bardzo. Mam nadzieję, że później będzie lepsza, bo zmarznę w tym kościele o 15. Chociaż… żeby tylko nie padało.

Nastrój średni. Może później się poprawi. Oby, bo nie będzie dobrze.