Cuda

Cud. Owszem. W końcu mogę chodzić, chociaż po moim urodzeniu było to wątpliwe. Bo się obudziłam z tej pieprzonej narkozy, chociaż kilka dni później inna dziewczynka się nie obudziła. Bo w końcu żaden samochód mnie jeszcze nie rozjebał. Wiem, to wszystko są cuda dnia codziennego. I bardzo dziękuję za nie wszystkie. Tylko nie wiem czy tym razem się uda. Nie wiem czy tym razem powód jest wystarczająco poważny… Dla mnie jest… Ale dla tego Kolegi na górze…? Echh… Głupia jestem. Cholernie głupia…


About this entry