
Spacer
Środa, 7 maj, 2008Kierując się radą Skem poszłam dzisiaj na spacer, którego uwieńczeniem miał być park. Wrzuciłam do torby Siewcę Wiatru i ruszyłam. Początkowo przez miasto, do kilku sklepów wciąż zmierzając w stronę zielonego kawałka naszego miasta. Znalazłam czystą ławkę opodal dużego drzewa. Po chwili obserwowania jeziorka, fontanny i wszystkiego wokół wyciągnęłam książkę i zaczęłam czytać. I było nawet nieźle. Po jakichś 10min siedzenia w cieniu zrobiło mi się zimno, więc się przeniosłam w inną część parku, gdy były wolne ławki na słońcu. Czytało się dobrze, bo chłodny wiatr smagał twarz, a słońce grzało, ale… nie potrafiłam dostatecznie skupić się na fabule widząc wokół uśmiechnięte pary… Może jestem przewrażliwiona? Może… Jaka bym nie była skutek spaceru negatywny – przygnębienie samotnością. I zdaję sobie sprawę, że to tylko i wyłącznie moja wina, bo to zależy od podejścia do sprawy, ale… Nie potrafię tego zmienić…
jesteś ;)
Nic na to nie poradzę
jak to nic ;)… możesz się zmienić, to całkiem proste jak się chce… :)
Nie jesteś przewrażliwiona… to ludzkie odczucia… też tak mam…