Życie moje 3

Dzisiaj humor mi w miarę dopisywał. No, póki byłam między ludźmi. To całe zamieszanie związane z maturą… Nie miałam kiedy myśleć o sobie. A o 12 byłam już w domu. Pół dnia sama w czterech ścianach. Chyba serio nabawię się jakiegoś skrzywienia. Heh, to zabawne, jak przekraczam próg mieszkania cała energia, zapał mnie opuszczają. Jakby ktoś balon przebił. Pyk i nie ma.
A czasami… jak trafię z muzyką to w przeciągu kilku minut nakręcę się tak, że nie mogę usiedzieć w miejscu. Wkurzam się na siebie. Bo to kurwa głupie jest!

Ale… Nie wiem jak to się dzieję… Blask powraca. Gdy patrzę w lustro, w swoje oczy widzę znowu tą dawną pasję. Trudno mi jeszcze ją opisać konkretnie, ale ważne że jest. Pytanie tylko na jak długo…?


About this entry