Niech ktoś zabierze ten ból…
Każdy oddech to cierpienie…
Boli…
266
31 05 2008Komentarze : Komentarzy: 7 »
Kategorie : Życie
30 05 2008
Marzenia schowam gdzieś…
Pragnienia zepchnę na serca dno…
Nadzieję wyrzucę daleko…
Komentarze : Komentarzy: 5 »
Kategorie : Życie
Wezwanie
30 05 2008Chrzestna właśnie dzwonił z pytaniem czy by mi się nie chciała przyjechać dzisiaj na wieś… Sama nie wiem… Boję się? Trochę. Podobno jest lepiej. Prawie dobrze. Ale wciąż jest ryzyko. NO risk – no fun? Tak, ale nie w tym przypadku… Co mam robić? Może pojadę. Najwyżej jutro wrócę. Po niedzieli pewnie zechcą siano zabierać. O ile wyschnie… I co, znowu mam jechać? Heh… Ambitna robota, nie? A chciałam sobie coś na wakacje tutaj znaleźć. Zarobić jakąś normalną kasę. Żeby mieć coś swojego na studia. Z nimi jak zawsze się uda…
A tutaj? Nastroje nieciekawe. Siedzieć cały dzień w domu mnie nie urządza. Wyjść gdzieś? Nie dam rady. Biodro mnie skutecznie przykuwa do siedzenia. Zobaczymy czy po weekendzie będzie dalej bolało. Heh… To będzie znowu tak jak z tym moim mdleniem kiedyś. Do lekarza to ja się wybieram jak sójka za morze. Tak jak i wtedy, tak i teraz zapewne sporo wody w Wiśle upłynie nim w przychodni się zjawię. Jakoś mi nigdy się nie spieszy… Przyszło to i przejdzie, nie? ;) A jak nie to trudno…
Miłego dnia.
13.41
Najpierw dzwonią, proszą żeby przyjechać, nakazują kupić to i owo, a później jakby nigdy nic odwołują wszystko. Kurwa mać… Cyrka na kółkach. To teraz się nie zdziwcie jak mnie tam zobaczycie, o! Wkurzyła mnie ciotka. Najpierw dupe zawraca, a później wszystko zmienia. Wrr!
Komentarze : Komentarzy: 2 »
Kategorie : Myśli, Życie
28.05.08r.
28 05 2008Po południu wróciłam ze wsi. Nie chce mi się pisać o tym. Nie chce mi się nic. NiC!
Biodro mnie boli. Od 5ciu dni. Muszę iść do lekarza. Może odzywa się to z dzieciństwa. Szlag kurwa!
Wybaczcie. Jestem zła. Na wszystko. Przepraszam…
Tu są zdjęcia z wypadu. Uwieczniłam małe kulki.
Nienawidzę tego uczucia. Gorycz. Gniew. Wściekłość. Bezradność. Echh…
Mam chęć rozjebać tą butelkę na jego łbie.
Jutro może będzie lepiej…
Bezład.
Apatia…
Komentarze : Komentarzy: 2 »
Kategorie : Życie
Straciliśmy przyjaciela, bo Łukasz się żeni
25 05 2008Jeszcze godzinę temu miałam tyle do powiedzenia na temat tego weekendu. A teraz zastanawiam się co w ogóle mogę tu napisać…
Szczerze mówiąc nie przejawiałam wielkiej ochoty aby się tam pokazywać. Inaczej planowałam ten wieczór. Nie wyszło… Sądziłam, że będę się dobrze bawić w miłym towarzystwie. W rezultacie towarzystwem byli bracia, rodzina, Karolina, Paulina… Heh… Mam pecha? Nie. To moja własna pieprzona głupota. Albo nierozgarnięcie. Jakbym wtedy w czwartek się zorientowała kto do mnie pisze smsa, a nie jedynie przez domysł odpisywała, to byłoby inaczej… Cóż… Pozostawię bez komentarza.
Przetańczyć z Tobą chcę całą noc…
Ale chciałam się zabawić. Odstresować. Zapomnieć o tym wszystkim. Heh… Przy pierwszych piosenkach myślałam, że tam polegnę. Patrzeć na tańczące pary łapałam gigantycznego doła. Tym bardziej, że przy stole gadka też szła średnio, bo nie znaliśmy się. Ogólnie pierwsze 2 godziny lepiej byłoby zapomnieć.
Hmm… Miejsce miałam fajne. Bo przy samej parze Młodej niemal. Tyle, że miałam wyznaczone krzesło na brzegu stołu, więc ciężko było nawiązać komunikację z innymi ludźmi siedzącymi w dalszej części stołu, zważywszy na to, że oni się znali i mieli wspólne tematy. Zresztą nie ta grupa wiekowa (dzielił nas co najmniej czas studiów, albo i więcej), no i nie ta kategoria trunkowa…
A skoro już o tym mowa… Misiek cały czas latał z wódką i namawiał wszystkich do picia. Ja tam jak tylko siedliśmy do stołu odwróciłam kieliszek “do góry nogami”. A moja stanowczość ich skutecznie przekonywała, że i tak nie warto go odkręcać i napełniać. Noo… Z racji, że odwrócony kieliszek miał w dnie wklęsłość to Misiek nalał do tego zagłębienia czystej… Hmm… Stało to tak aż to końca wesela… Jak wódki pić nie chciałam to zaczął namawiać na wino. 15 min siedzenia przed kieliszkiem (tym małym, na wódkę) było trochę żenujące. Kultura, bo powiedział, że nie namawia do picia, wszystko żarty. I dobrze. Nie mam zamiaru tego pić.
Niektórzy trzymali poziom. Inni nawalili się, że raczej się nie kontrolowali. Ale zabawni byli. Łukasza pouczenia o jeździe po “trzeźwemu”, te wszystkie dowcipy, historie jaki to Karol jest wolny… Były chwile miłe.
Ale za rok będzie lepiej. Będzie tak jak sobie to zaplanuję. Na pewno. Do trzech razy sztuka. Raz studniówka, dwa wesele Małego, trzy wesele Karola. Tyle, że to dopiero w kwietniu. Ale wtedy sprawy nie spierdolę. Nie mogę…
Dzisiaj były poprawiny. Z Stoku Ruskim. Grill pod namiotem. Sympatycznie, chociaż pogoda średnia, bo wietrznie. Ale czułam się jak u siebie, bo pani Trochimiak traktowała mnie jak kogoś bliskiego… Karolina jest do niej podobna. Pod względem charakteru. Sympatyczna, miła, towarzyska, wygadana. Łukasz będzie miał z nią dobrze. Mam nadzieję i tego im życzę.
Jutro mamy na wieś jechać. Może też grilla zrobimy? Jak pogoda dopisze. Nie wiem czy tam zostanę. Muszę zobaczyć najpierw jak sytuacja wygląda. Chciałabym, ale warunki muszą być dobre. Jak nie to pod koniec tygodnia zajadę, bo będzie poświęcenie pól to muszę tam porządek jeszcze zrobić. Trawę wykosić, pomóc cioci posprzątać, przyszykować ołtarz… Takie tam… Wszystko jutro się okaże. Na razie niewiele wskazuje na to, żebym tam miała jutro zostawać…
A zdjęcia będą później, bo sporo ich jest i załadowanie na Picase trochę czasu zajmuje. Ale jutro proponuję zajrzeć tam, bo dzisiaj połowa się nie zdąży nawet wrzucić (chyba że na nockę zostawię…)
Komentarze : Komentarzy: 6 »
Kategorie : Myśli, Życie
ble…
24 05 2008Tia… I nic nie wyszło tak jak miało być :/ Wieczór samotny. No, później trochę znajomych ludzi się pojawiło… Ale inaczej to planowałam… Ale i tak wieczorny spacer jest w tym wszystkim najlepszy…
Wesele? Oczywiście sama. Przez własną głupotę. Następnym razem wcześniej będzie trzeba działać. Następnego razu nie zmarnuje.
Lubię chodzić do fryzjera. Lubię jak ktoś bawi się moimi włosami. Po plecach przechodzi taki dreszczyk… Fajne uczucie. Echh…
Pogoda nie bardzo. Mam nadzieję, że później będzie lepsza, bo zmarznę w tym kościele o 15. Chociaż… żeby tylko nie padało.
Nastrój średni. Może później się poprawi. Oby, bo nie będzie dobrze.
Komentarze : Komentarzy: 2 »
Kategorie : Myśli, Życie
Przeddzień
23 05 2008Ciasta zrobione. Dwa serniki i jedno cytrynowe. Jutro ma Karol po sernik i ciacha przyjechać.
Koło 19 przyjeżdża ciotka ze Śląska. Na wesele oczywiście. Sama, bo wujek ma pracę, a Jacek w szkole aktorskiej główną próbę przed jakimś spektaklem. Ona sama, a i tak będzie trzeba trochę się poprzenosić, żeby dobrze było spać. Ech… Mieszają.
A wieczorem… Hmm… koncert. Premierowy występ kapeli Piekarnia. Odbędzie się w klubie Krowa na Golasa. Jazz i blues. Ciekawie może być. A i towarzystwo będzie miłe ;)
Jutro dziwny dzień. Rano do fryzjera. Koło 13 trzeba się już szykować… O 14 wyjście od Młodego. O 15 ślub w św. Teresie. A później wesele w Białym Kamieniu w Mordach. Staram się wierzyć, że będzie fajnie. Będzie na pewno, jeśli nie będę sama, a to jeszcze stoi pod znakiem zapytania. No a jak sama… to się okaże. Wtedy postaram się jakoś bawić. Czas pokaże jak to wyjdzie.
Póki co wieczorem chcę naładować trochę swoje baterie, żeby przetrwać jutrzejszy atak disco ;P
Komentarze : 1 komentarz »
Kategorie : Myśli, Życie
Nadzieja matka głupich?
22 05 2008Kulka Junior. Durnowaty zwierz szczekał na mnie. Ej… a ja żarcie nosze… Wdzięczność to się nazywa… :P
Kocha aparat. Siedział wpatrzony w obiektyw. I nawet raz nie mrugnął ślepkami. Kochany potwór, chociaż już wiekowy… Za to wierny, najbardziej…
…
Hmm… Może się uda…? Mam nadzieję. Będzie bardzo miło, jeśli wyjdzie tak jak chcę. Oby…
Komentarze : Komentarze są wyłączone
Kategorie : Myśli, Zdjęcia, Życie


