Dzisiaj dotarło do mnie że za tydzień jest matura. I o ile polski i angielski to ujdzie w tłoku, to jak matmę albo fizykę spierdolę to coś sobie zrobię. I w tym momencie nie żartuję. Jak będzie po 60% to będzie do dupy! Albo wręcz przesrane… Zajebie się jak będzie mało…
eee tam … pomogą Ci… chyba, że świat już się całkiem spierdzielił i nauczyciele nie pomagają na maturze…
w nocy mi się przyśniło…
możesz zwiększyć swoje szanse i wziąść się do nauki ;P
Może i by pomogli, ale jak muszą siedzieć na zadkach w jednym miejscu to nie bardzo mają możliwość…
Mogę, choć wątpię, żebym przez tydzień załapała to co kuleje…
Jeżeli chodzi o pisemną to muszę niestety powiedzieć, że raczej na pewno nie pomogą, z ustną jest kompletnie inaczej i jakie wrażenie zrobisz na nich tyle punktów dostaniesz, liczy sie dobre przekazanie tego co sie chciało powiedzieć i przede wszystkim znajomość swojego tematu i swobodna rozmowa.
Co do ogólnie matury to jeżeli uważałaś w przeciągu tych 3 lat na lekcjach i nie robiłaś na nich nie wiadomo czego to masz na 100% zdaną maturę na jakieś 50-70%. A jak się uczyłaś dość systematycznie do lekcji to możesz dostać tak gdzieś 60-85% a jak dobrze Ci szła nauka to spokojnie coś koło 70-100% nawet.
Ale to takie tylko gadanie i nigdy nic nie wiadomo, trzeba po prostu podejść do tego pewnie i na luzie (ale też nie bez przesady :) ).
A co kuleje? Może pomóc w czymś? :)
Teoria a praktyka to dwie różne rzeczy… I tego się obawiam, bo niby uważałam i nie miałam problemu z nauką ale z tym 70-100% może być kiepsko. Ni chuja nie jest dobrze…
Fizyka w ogólnym znaczeniu tego słowa. Bo niby materiał mam cały powtórzony, bo na korki chodziłam, ale jak przychodzi do rozwiązywania zadań to średnio…
Dasz radę! Matura to bzdura, mówi się po roku ;). Każdy ma swoją drogę w życiu a na los nie wpłyniesz. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło…I jeszcze jedno zawsze to, czego się boimy, piszemy najlepiej, a to czego jesteśmy pewni zawalamy ;). Tym miłym akcentem kończę i życzę powodzenia i udanego weekendu ;)!