Ostatnio zaniedbuję to miejsce. W ogóle niewiele ostatnio robię. Jakoś tak wszystko dziwnie wygląda… Niby jak zawsze dzieje się sporo, ale jak przychodzę do domu to energię mam przez pierwsze 20 min. a później klapa… Starzeje się… Bleh…
Ci robotnicy mnie rozwalają czasami… A to zastawiają przejście, a to “zawroty głowy” mają… Któregoś dnia chodzili po mieszkaniach. Wyjrzałam przez wizjer, a tam 3 stoi. Z racji że byłam sama to wolałam im nie otwierać wtedy. Dzisiaj znowu przyszli. Jak się okazało po opinię na temat prac wykonanych na balkonie. Mama rozmawiałam przez telefon więc to ja miałam podpisać papier… Zabawni są… “Lewą rączką…?” – “Lewą ładniej.” Prości panowie, ale śmieszni. Dziecięce podchody… Ale przynajmniej nie jest nudno…
W czwartek mamuśka jedzie do Warszawy do teatru, więc od godziny 15 mam spokój… aż do następnego dnia… Super.