Od kilku dni niebo jest takie smutne… Szare, przygnębiające… Płacze… Lubię, gdy płacze… Lubię deszcze… Uwielbiam obserwować burze… To jakby zagniewany Bóg ciskał pioruny na ziemię. Jakby chciał się wyładować w taki sposób…
Babcia mówiła, że ostatniej nocy piorun trafił w dom na kolonii Wojnowa. Dom się spalił… Bywa…
Przez tą pogodę i humor jakiś taki nijaki… Nie wiem co się dzieje. Nie mam sił na nic… W głowie mi się znowu kręci… Mam wrażenie, że zaraz rozpadnę się na kawałki…