Weekend 05.04.08r

6 04 2008

Piątkowego popołudnia brat cioteczny, Misiek, porwał mnie na wieś. Ahh… nowe autko… Fiat Bravo. Ładny, ładnie wykończony…

Na wsi jak zwykle huk roboty… Przebrać się nie ma kiedy nawet już by gnali. Ale lubię to, lubię pracę, przynajmniej tam…

W sobotę przyjechał Rafał z mamą. Pomogliśmy przy zasiewie… I właściwie głównie na tym zszedł nam dzień, bo sporo tego było. Mieliśmy wyjechać koło 17, ale zatrzymali nas, bo krówka się cieliła, a przy tym pomoc się przydaje… No… A o 19 było już po zawodach.

Wróciłam zmęczona, chociaż w niezłym humorze. Sama go sobie psuję. Za dużo myślę. Zbyt często analizuję to co się wydarzyło już… Bywa…