Chyba jestem uzależniona od tego miejsca…
Czuję się okropnie. Czasami chce mi się śmiać z byle pierdoły, a za sekundę z trudem powstrzymuję łzy… Totalne huśtawki. (nie, nie jestem w ciąży). Czuję się podle. Żałuję? Jasne. Ale z drugiej strony… nie skrzywdzę go więcej…
Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Nie chcę myśleć co się tam teraz dzieje. Rozsądek jedynie podpowiada, że historia znowu się powtarza. W końcu imieniny, nie…? Echh… Okropne.
Kulka się oszczeniła. Jeden piesek i trzy suczki. Pewnie są śliczne. Futrzaki jak i rodzice. Chciałabym je zobaczyć. Przytulić. Popatrzeć na nie… Są takie niewinne… Taa…
A może ktoś chce suczkę? Bo wszystkie cztery są do oddania, tyle że na pieska jest już chętny. I tak mamy za dużo zwierzaków na wsi…
Póki serce biło powoli i miarowo, było dobrze. Później przyspieszyło… Teraz próbuję je uspokoić. Ale nie jest łatwo. Boli mnie gdy widzę ludzi trzymających się za ręce. Zazdrość? Tak. Cholerna zazdrość! Zaczynam się znowu wkurzać… Wdech, wydech, wdech, wydech… Ok. Już lepiej. Ale ciężko mi… W piątek jak jechałam pks`em przede mną siedziała Monika z chłopakiem… Jak się całowali to czułam z jeden strony jakiś niesmak… a z drugiej… Z drugiej serce krzyczało wniebogłosy. Sporo czasu zajmie zanim wrócę do normalnego stanu bycia. Póki zacznę to olewać… O ile zdołam…
Dzisiaj znajomy na gg miał ciekawy opis…
- Żyj – powiedziała nadzieja.
- Bez Ciebie nie mogę… – cicho wyszeptało życie.