Okno

30 04 2008

Postanowiłam ten obrazek wrzucić do nagłówka bloga. Dlaczego? Bo bije od niego taką pustką. Wewnętrzną. Na zewnątrz toczy się barwne życie, a tam… puste ściany. Tak się dzieje ze mną. Próbuję tylko stwarzać pozory normalności. W środku się wypaliłam doszczętnie. Już nawet nie jestem zła na siebie. Wiecie co teraz przed sobą widzę? Niezmierzoną dolinę, do której wkraczam. To będzie cholernie trudny czas… I nie wiem czy chcę mu podołać. Nie chcę…





Szaleństwo

29 04 2008

Zaczynam uzależniać się od tych spacerów. Jak siedzę pół dnia w domu to mnie nosić zaczyna… A tak, wyjdę, pochodzę, zdjęcia jakieś porobię. Dzisiaj dwóch kolesi z samochodu do mnie machało, żeby im zdjęcie zrobić. Fakt, ludzie dziwnie na mnie patrzą jak chodzę z aparatem w łapie po mieście, ale takie sytuacje są miłe. I zabawne. A przy okazji zmoknąć można…

Kiedyś przejadę się na jakimś samochodzie… Wczoraj ledwo się zdążyłam zatrzymać, bo bym na masce wylądowała. Oczywiście to było przez moją głupotę, bo wyszłam zza budynku a nie chciało mi się zatrzymywać przed pasami. A że koleś nieźle pedał cisnął to by kierownicą nawet nie zdążył skręcić… A dzisiaj mama mnie za rękaw zatrzymała. Chociaż dzisiaj to i samochód by się zdążył zatrzymać… Ja tam się z tego wszystkiego śmieję. Nie to że chcę zginąć, no bo właściwie nie, ale takie akcje mnie rozbawiają…

Kto żyje bez szaleństwa,
mniej jest rozsądny, niż mniema.

Francois de la Rochefoucauld





matura

28 04 2008

Dzisiaj dotarło do mnie że za tydzień jest matura. I o ile polski i angielski to ujdzie w tłoku, to jak matmę albo fizykę spierdolę to coś sobie zrobię. I w tym momencie nie żartuję. Jak będzie po 60% to będzie do dupy! Albo wręcz przesrane… Zajebie się jak będzie mało…





Spacer

28 04 2008

Byłam niedawno na spacerze w mieście. Porobiłam trochę zdjęć. Lubię samotne spacery… Nie wiem czy bardziej niż te w duecie, ale sama przynajmniej chodzę gdzie tylko chcę.

Ludzie się dziwnie na mnie patrzyli jak robiłam zdjęcie więzienia. Zawsze chciałam zobaczyć jak jest tam w środku… Hmm… Wydaje mi się, że ludzie nie myślą o tym miejscu. Ale zastanówcie się – więzienie w centrum miasta. I to nie byle jakie, bo jedno z cięższych w Polsce. Codziennie tysiące ludzi przechodzi obok jego murów. Ja też. Ale dopiero od niedawna gdy jestem obok uświadamiam sobie, że są tam ludzie z wyrokami za nieciekawe zbrodnie. Jakoś wcześniej morderstwa, kary itp były tylko historiami z filmów, a teraz… teraz wiem jak blisko to wszystko się rozgrywa. Nie chodzi o to, że mnie to przeraża, bo nie, ale… żal mi tych ludzi. Tak zmarnować sobie życie… A teraz pokutują za to. Tylko czy ta kara ich zmieni? Czy po wyjściu stamtąd będą innymi ludźmi? Trudno powiedzieć…

Ha! Faszerowałam dzisiaj robotników Rockiem ;-) A biorąc pod uwagę, że często śpiewają sami sobie disco to ciężko musiało im być. A może któryś się nawróci? Oby.

Ale… oni postawili na mnie krzyżyk. W prawdzie żaluzje są przekręcone, żeby mi nie patrzyli do pokoju przez okno, ale i tak widać co nieco. I jak tak siedziałam przy kompie to w pewnej chwili koleś, który łaził po moim piętrze przykleił na moim oknie taśmę na kształt krzyżyka. Co to kurna ma być? Znakowanie jakieś? oO Nigdzie więcej nie widziałam, że coś ludziom na okna kleili… Dziwni oni są czasami…

Usiądźmy tam. Nie musisz nic mówić. Po prostu bądź obok…





Żyć samej i samej umierać.

27 04 2008

Co Ci jest?
Nieważne.
Gdyby było nieważne nie zaprzątałabyś sobie tym głowy.
Słuszna uwaga…
Więc? Powiedz.
Myśli są przekleństwem.
Jakie myśli?
O tym co się wydarzyło.
Żałujesz tej decyzji?
Nie…
Ale…?
Tego wszystkiego.
Przecież byłaś szczęśliwa.
Wolałabym nie być, niż tak krzywdzić ludzi…
Ale oni Ciebie też krzywdzą, prawda?
Moja skorupę nie tak łatwo przebić.
Nie wierzę, że nie cierpisz.
Zabijam się od wewnątrz.
To nie oni, lecz złość tkwiąca we mnie zabija mnie, bo nie może zniszczyć skorupy…
Poszukaj kogoś kto pomoże Ci ją rozbić.
Aż takich szaleńców już nie ma na tym świecie…
Więc chcesz być sama?
Jestem istotą, której przeznaczono: żyć samej i samej umierać.
Po wielokroć…





Weekend na działce

26 04 2008

Odzyskałam moje cudeńko. Dzisiaj pojechaliśmy na działkę trochę warzyw posiać i oczywiście bez aparatu ani rusz. Zdjęcia wyszły super. Przynajmniej mi się podobają. W ogóle jakbym mogła to cały czas bym się nim bawiła… Achh… dać dziecku zabawkę ;)

No… To teraz bez trudu do mnie trafisz ;) Nr jest, a że jest remontowany to też w oko się wrzuca…





Nerwowa?

25 04 2008

Wiecie co mnie wkurwia w mojej rodzinie? Że zmuszają mnie do jedzenia. I mają gdzieś to że nie jestem głodna i zjem za godzinę. Nie no bo co, oni muszą postawić na swoim oczywiście. A w dupę się pocałujcie! Jak nie chcę to mnie do niczego nie zmuszą i O! Nosi mnie gdy za argument biorą moje omdlenia. “A to zaraz mdleć będzie, a to słabo…” z tą głupią ironią w głosie. I co z tego? Ja zemdleje i to będzie mój problem! Jak tak przeszkadza to olejcie! Wrr!!! Stop. Bo zaraz kogoś w domu opierdole za nic. Uf. Wkurzyła mnie babcia tym. Szczęściem jeszcze panuję nad sobą, bo nie chcę na nią krzyczeć… Ale rozwalają mnie ich gadki. Bleh…

Nerwowa jestem. Jak cholera…





Zabawka

22 04 2008

Moja zabaweczka…

Pomijając to, że czasami mam wielką chęć sie pochlastać tą siekierą (w rzeczywistości jest większa niż tu wygląda), to od kilku dni katuję się piosenkami zespołu Rh+. Fajna muzyka. Może żadna rewelacja, ale mi się podoba. Tekst mnie zabija wręcz… Mam wrażenie jakby to były Jego słowa…

Że ja kocham wiesz,
Twoje serce o tym wie,
Moja dusza o tym wie…

Z pozoru trzymam się dość dobrze. W towarzystwie uśmiechnięta, zabiera głos itd. Kurwa, jak ja lubię stwarzać pozory… Wszystko gra i się odpierdol.





Życie moje 2

21 04 2008

Chyba jestem uzależniona od tego miejsca…

Czuję się okropnie. Czasami chce mi się śmiać z byle pierdoły, a za sekundę z trudem powstrzymuję łzy… Totalne huśtawki. (nie, nie jestem w ciąży). Czuję się podle. Żałuję? Jasne. Ale z drugiej strony… nie skrzywdzę go więcej…

Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Nie chcę myśleć co się tam teraz dzieje. Rozsądek jedynie podpowiada, że historia znowu się powtarza. W końcu imieniny, nie…? Echh… Okropne.

Kulka się oszczeniła. Jeden piesek i trzy suczki. Pewnie są śliczne. Futrzaki jak i rodzice. Chciałabym je zobaczyć. Przytulić. Popatrzeć na nie… Są takie niewinne… Taa…
A może ktoś chce suczkę? Bo wszystkie cztery są do oddania, tyle że na pieska jest już chętny. I tak mamy za dużo zwierzaków na wsi…

Póki serce biło powoli i miarowo, było dobrze. Później przyspieszyło… Teraz próbuję je uspokoić. Ale nie jest łatwo. Boli mnie gdy widzę ludzi trzymających się za ręce. Zazdrość? Tak. Cholerna zazdrość! Zaczynam się znowu wkurzać… Wdech, wydech, wdech, wydech… Ok. Już lepiej. Ale ciężko mi… W piątek jak jechałam pks`em przede mną siedziała Monika z chłopakiem… Jak się całowali to czułam z jeden strony jakiś niesmak… a z drugiej… Z drugiej serce krzyczało wniebogłosy. Sporo czasu zajmie zanim wrócę do normalnego stanu bycia. Póki zacznę to olewać… O ile zdołam…

Dzisiaj znajomy na gg miał ciekawy opis…

- Żyj – powiedziała nadzieja.
- Bez Ciebie nie mogę… – cicho wyszeptało życie.