360⁰

29 03 2008

Wczoraj prawie rozwaliłam swoje duże lustro… I bynajmniej nie z powodu tego co w nim zobaczyłam, bo do tej potwory zdążyłam się przyzwyczaić przez 18 lat…

Wychodząc z kuchni niemal obróciło mnie o 360⁰… Wpadłam na lustro (obrót 180⁰) i chociaż złapałam się ściany prawie glebnęłam na bok… Dawno mi się tak nie zakręciło w głowie… To tak jak w filmach – w kółko się zakręci i pada… Dziwne uczucie. Jakby ktoś z tyłu trzymał i pchał w nieokreślonym kierunku… Uff…

Lustro jednak wciąż wisi na ścianie. Chociaż prawie głową je roztrzaskałam…

Ja to zawsze z przygodami… :P