Pielgrzymka maturzystów `08

19 03 2008

Pielgrzymka maturzystów… Ciekawe… Choć chciałam, żeby taką była, niestety jakoś to do mnie nie trafiło… Można by rzec zwykła wycieczka… Nie twierdzę, że olałam wszystko, bo niektóre słowa wbiły się w podświadomość mocno, ale jednak nie tak to miało wyglądać… W każdym razie źle nie było. Miło. Sympatycznie. Dobre towarzystwo. Ciekawe miejsce…

Od strony bardziej formalnej… Wypadło słabiej niż w ubiegłym “2000-poprzednim” roku ;) 1. Sama podróż zajęła więcej… dużo więcej. 2. Pogoda była gorsza, choć to nie od nas zależne. 3. Czemu tak mało śpiewaliśmy? W tamtym roku ochrypłam, a w tym… Ble…

Ogólnie dziwnie się czuję. Niedawno się obudziłam. Jakieś 3h snu w autokarze i 3h przed chwilą w łóżku. Ale czy teraz czy wcześniej, ciągle kręci mi się w głowie. Dobrze, że mam tu oparcie bo bym glebnęła… Mam problem z utrzymaniem wzroku w jednym punkcie… Do dupy to…

dsc00027.jpg

Licealista topić to nie mieliśmy zamiaru. Szwedzi raczej też obrali inny cel swoich odwiedzin Jasnej Góry w 1655 niż topienie… ;) Ale cóż… do potopu to było podobne, jak i co roku, bo zawsze miesiąc przed maturą wszystkie 3klasy lecą przed obraz Pani Jasnogórskiej… Trochę to głupie, bo jak trwoga to do Boga… Wydaje mi się, że jeśli chcemy o coś Boga poprosić to nie musimy jechać paręset kilometrów, lecz nawet w domowym zaciszu porozmawiać z Nim.

Skem dziękuję. Wiesz, chyba wszyscy to traktowali jako zabawę a nie poważną, jak nie patrzeć, pielgrzymkę. Ale cóż, nie było źle…