Wypijmy za zdrowie

31 12 2007

“Drogie Panie!
W Sylwestra pijemy za zdrowie
Facetów,którzy nas zdobyli!
Kolesi, którzy nas stracili!
Debili, którzy nas rzucili!
I Farciarzy, którzy nas poznają!”

A ja wypiję jeszcze za Księcia z bajki… :)





Szron

27 12 2007
dsc00792.jpg
Zima bez śniegu…
Jest jak samochód bez silnika…




Przerwa świąteczna

23 12 2007

24.12 ok. 19.00
Wigilia – życzenia… puste słowa czy z serca, w to już nie wnikam…
24.12 godz.24.00
Pasterka. Fajnie chodzić o północy po dworze…
25.12
I dzień świąt – odwiedziny rodziny? Zobaczymy… Lepiej nie…
25.12 godz. popołudniowa
Obiado-kolacja – zjazd na szczycie – spotkanie rodzin młodych.
26.12
Wolne – błogie lenistwo na łóżku i przed kompem…
27.12 godz. 9.00
Fizyka.
Dalej błogie lenistwo, może zakupy.
28.12 godz. 15
Polonez.
Ogólnie dzień wolny.
29.12-1.01
Dni jak co dzień…

I gdzie te święta? Pff… Nie czuję. Usiąść przy stole, aby zjeść razem kolację. Od cholery pustych uśmieszków i nic nie znaczących słów…”Miła” atmosfera… Cóż… Okaże się właściwie czy taka miła… Najchętniej to bym przespała te dni… Obudzić się w środę wieczorem. I już…





Poznaj mój świat cz.8

21 12 2007
dsc00741.jpg




Był, ale czy jest?

21 12 2007

Bóg jest w niebie – twierdzą katolicy.
Boga nie ma – twierdzą ateiści.
Bóg umarł – stwierdził filozof.
A może odszedł?

Stworzył świat. Ludzi, Skrzydlatych, Sylfy, Dżiny…
Część z nich chciała zwrócić na siebie uwagę Pana…
Lecz ON ich wypieprzył na zbity pysk.
Powstało Piekło, zamieszkane przez Głębian.
I teoretycznie wszystko było dobrze…
Do czasu gdy nie odkryto, że Tron jest pusty…

Odszedł?
Tak po prostu?
Zostawił to co kochał?

Sama nie wiem…

Gdzie jest?
Czemu milczy?
Czemu nie daje wskazówek?

A my w tej błogiej nieświadomości.
Żyjemy w tym dziwnym świecie.
Lecz gdy klęski nadejdą,
Nie obawiajmy się…
Być może to Królestwo walczy z Antykreatorem
Aby ocalić to co Bóg ukochał…





Święta?

19 12 2007

Nie chcę świąt.
Nie chcę!
Nie…

teardrop.jpg




Grudzień

12 12 2007

Szczęście. Pstryk. Przychodzi. Pstryk. Chce odejść. Szybciej niż się pojawiło. Za szybko. Nie puszczę go tak łatwo. Staram się je zatrzymać przy sobie. Ciężko jest. Ale próbuję…

Z małymi potknięciami, ale żyję. Chociaż z każdym dniem jest trudniej. Nie planowałam iść do lekarza, ale pójdę, bo mnie o to prosił… Zresztą powinnam. Neurolog da mi to coś do dobowego monitorowania serducha. Może w końcu dowiem się czegoś. Bo tak nie może być. Na okrągło w głowie mi się kręci. Czasami już nie wiem czy idę prosto czy slalomem. Ale najgorzej jest w domu… zdarza się, że głowie zawiruje i wpadam na różne przedmioty, np. futryna drzwi, łatka w przedpokoju itp. Niemiłe uczucie. Jakby niewidzialna istota Cię nagle popchnęła…

Studniówka. Nie mam siły już. Ta klasa jest pojebana, za przeproszeniem. Mówię do nich i słucha kilka osób. Głowa mnie boli przez nich. Godzinę się wydzierać, żeby usłyszeli. Tak, mogę ich olać i mówić normalnie, ale wtedy nic nie będzie, a wszyscy będą mieli pretensje. I co mnie śmieszy… Że to ja mam wszystkich trzymać krótko, a żaden z panów nie potrafi. Paranoja. Ale się inaczej nie da. Na każdego trzeba wrzasnąć oddzielnie to skutkuje… na 2 minuty. Jak to przetrwam, to przeżyję wszystko.

Połowa grudnia mija, a śniegu ni na oczy. Mam nadzieję, że na święta będzie biało. Lubię śnieg. Lubię iść na pasterkę, gdy pod butami skrzypi bialuśki puch. Mam nadzieję, że te święta będą udane…





5 12 2007

Czasami się zastanawiam czy to wszystko rzeczywiście ma jakiś sens…? No bo… po co ja tu niby jestem? Żeby ludzi ranić? Bo ranię. Żeby musieli przeze mnie cierpieć? Bo cierpią. Mimo to jestem… Ale… Czasami mi się udaje. Czasami udaje się sprawić, że na czyjejś buźce pojawia się uśmiech. To najlepsza nagroda. Tylko czemu aby zyskać taką nagrodę trzeba wyrządzić tyle zła… Dlaczego? Jestem aż tak zła? Albo raczej nieudolna? Nie potrafię patrzeć na ludzkie cierpienie. Serce mi pęka, gdy cierpi osoba mi bliska… I ja nic nie mogę zrobić… Bezradność. Cholerna bezradność. Nienawidzę. Ale… nam nie wolno nienawidzić…