Pierwsza część życia minęła.
Druga się rozpoczyna…

Pierwsza część życia minęła.
Druga się rozpoczyna…

Nie znoszę takich dni.
Sobota.
Energia powinna mnie rozpierać.
A ja…
Ledwo stawiam nogę za nogą…
Cień człowieka.
I nie mówcie że to wina pogody.
Cały dzień bym najlepiej przespała.
Bo właściwie tylko gdy leżę
Nie kręci mi się w głowie…
Nie wytrzymuje…
Z ledwością oczy otwieram.
A skupienie ich w punkcie
Jest niemal niemożliwością.
Nie mam ni krzty siły…
Moje szczęście.
Nikt mi go nie odbierze.
Trwa.
I trwać będzie.
Uczy mnie żyć od nowa…

Stoję na krawędzi
Rozkładam ręce
Nabieram powietrze w płuca
Krok do przodu…
Polecę?
Nikt mnie nie złapie…
Zniknę
14 listopada roku 1989 o godzinie 6.45 w siedleckim szpitalu na świat przyszło małe, szkaradne dziecię. Po co? Po to tylko aby od samego początku dowiedzieć się czym jest ból. (Pozdrawiam pielęgniarkę/lekarza, który zwichnął mi biodro) Dziewczę to zyskało imię Marta, chociaż wszyscy twierdzili, że jest to imię pechowe. Wiodła pozornie sielskie życie. Jako jedyna dziewczynka była rozpieszczana i miała swoje sposoby, żeby zyskać to czego chce ;) Jednak życie jej nigdy nie oszczędzało. Wiedziała co to ból. Zarówno fizyczny, jak i psychiczny. Ale opłacało się. Warto było przeżyć ten czas w cierpieniu, żeby na 18 urodziny dostać najwspanialszy prezent od życia… Dziękuję.

Wybaczanie.
Trudno…?
Nie.
Ale…
Zapomnieć…
Nie sztuką jest powiedzieć “wybaczam”.
Sztuką jest powiedzieć to
I nigdy nie wypominać…
Nie wspominać.
Zapomnieć.
Nie chcę cierpieć.
Jak każdy.
Nie chcę codziennie na nowo się rodzić,
Bo w nocy umieram…
Nie chcę…
Nie zmarnuj nigdy swojej szansy.
Nie kuś losu.
Nie ryzykuj, gdy na prawdę nie musisz.
Proszę, nie złam mi serca…
