Parszywy żywot

30 10 2007

Chociaż nie zadawaj pytania w stylu “co słychać?”. Błagam. I tak na nie Ci nie odpowiem. Nie potrafię. Może i dzieje się sporo, ale… nie wiem co będzie. Mam mętlik w głowie. Nie wiem co robić. Nie wiem co mówić. Nie mam pojęcia jakimi słowami to wszystko określać. Nie wiem jak odpowiadać na te wszystkie pytania. Nie wiem…
To tak jakby jakieś dwie pieprzone siły ciągnęły w przeciwne strony. Bynajmniej nie chodzi o ból, a o tą niemoc, niezdecydowanie… Echh… Wkurwiam się na samą siebie. Głupia. Wrr…

Oj, za dzień matura,
[Ojejku! Co to będzie?!]
Za godzinę.
Już niedługo, coraz bliżej,
Już za chwilę!

Ha! Jutro maturę z matematyki piszę. Wewnątrzklasową. Tak dla siebie. Ale muszę się postarać. Muszę mieć dużo punktów. Ambicje? Hmm… Honor i duma, którą nie wszyscy posiadają. Trochę pracy, a jaka później satysfakcja… Mmm… :) Nie trzymajcie kciuków. Po co? Ręce będziecie mili tylko zajęte. I tak będzie dobrze. Musi być.





Róża

28 10 2007

. . . . . . . . . . . *. . . . . . . ** *
. . . . . . . . . . . . ***. . *. *****
. . . . . . . . . . . . . . **. . **. . . . . *
. . . . . . . . . . . . . ***. *. . *. . . . . *
. . . . . . . . . . . . ****. . . . . **. . . ******
. . . . . . . . . . . *****. . . . . . **. *. . . . . . **
. . . . . . . . . . *****. . . . . . . **. . . . . . . . *. **
. . . . . . . . . . *****. . . . . . . *. . . . . . . *
. . . . . . . . . . ******. . . . . *. . . . . . . *
. . . . . . . . . . . ******. . . . *. . . . . . *
. . . . . . . . . . . . ********. . . . . . . *
. . . . . . . . . . . . . . . . *******. **
. . *******. . . . . . . . . . **
. . . *******. . . . . . . . . *
. . . . ******. . . . . . . . . * *
. . . . . ***. . . *. . . . . . . **
. . . . . . . . . . . . . *. . . . . *
. . . . . . . . . ****. *. . . *
. . . . . . . ******. . *. . *
. . . . . . *******. . . *.
. . . . . . *****. . . . . . *
. . . . . . **. . . . . . . . . *
. . . . . . . *. . . . . . . . . *
. . . . . . . . . . . . . . . *. *
. . . . . . . . . . . . . . . . **
. . . . . . . . . . . . . . . . . *
. . . . . . . . . . . . . . . . . *
. . . . . . . . . . . . . . . . . *
. . . . . . . . . . . . . . . . . *
. . . . . . . . . . . . . . . . . *
. . . . . . . . . . . . . . . . . *

Ale czyż stokrotka nie jest piękniejszą?





Niczym wiatr

27 10 2007

Jaka jest miłość?
Jest niczym wiatr…
Hm?
Nie widzisz jej,
A czujesz.
Ciekawe…
Taak.
A skąd wiesz?
Z doświadczenia.
Kochałaś?
Kocham.
Mamę, tatę, brata…
Nie. Tzn. nie tylko…
Jesteś zdolna do miłości?
Niemożliwe, nieprawdaż?
Kochasz… Hmm…
Zawsze.
Szczęśliwie?
Nie wiem.
To skąd pewność, że to miłość?
Nie wiem…





Zmiana?

26 10 2007

Jestem pod wrażeniem. Pod wielkim wrażeniem. Wielkim przez duże W! Szczęka mi opadła, gdy mama powiedziała, żebym na wesele sobie kogoś znalazła! Podziw! Po wakacyjnej rozmowie i wielkim bulwersie na moje domniemane pójście z kimkolwiek na wesele, byłam zdumiona. Tylko się śmiała, że do samochodu się nie zmieścimy jak Rafał sobie dziewczynę weźmie. No ale przecież mamy jeszcze uniaka… “I ciekawe kto nim pojedzie?” – no jak to kto? W końcu to ich samochód ;) My sie vectrą zabierzemy, bo uno jest za niskie dla nas ;) Fajnie.





Wena twórcza?

24 10 2007

Koniec zastoju.
Moja mała wena powraca.
Znowu te kreski wydają mi się ciekawe.
Nowa koncepcja.
Inaczej.

Tylko dlaczego mi to przypomina serce?
Tak jak kiedyś…
Przypadek?
Nie miałam tego w planie.
Ale nie chcę tego niszczyć.
Wskazówka?
Echh…





Czekolada?

23 10 2007

Ile tabliczek czekolady potrzeba zjeść, aby się uśmiechnąć?





Jeden wieczór. Jedna noc

21 10 2007

Mam zjebany nastrój. I nie chodzi o to, że jestem wkurzona. Mam wrażenie jakby energia mnie opuściła. I to tylko przez te kilka słów? I to słów, które nie mówią nic konkretnego? Echh… Przecież nie powiedział, że nie pójdzie. Powiedział, że bardzo chce… Ale nie wiadomo czy będzie mógł. Przecież wiedziałam to od chwili gdy powiedział, że wyjeżdża… Każdego dnia wiedziałam, że może powiedzieć, że nie pójdzie ze mną. Ale nie powiedział… Tylko że nie chce, abym w ostatniej chwili została sama. Chce, żebym znalazła kogoś na ewentualne zastępstwo. Zastępstwo. Chciałabym, żeby poszedł ze mną. Wiem, że nic nas nie łączy. Wiem, że może nie znamy się świetnie. Ale… lubię go. Tak po prostu. Mam nadzieję, że znajdzie czas. Przecież to tylko jeden wieczór… jedna noc… Dla mnie jedyna… Ważna…





Co wybrać?

19 10 2007

Ładne zdjęcie.
Piękne…
To dlaczego jesteś smutna?
Nie jestem.
A to na policzku, to nie łza?
Nie.
Kogo chcesz oszukać?
Siebie. Serce…
Po co?
Bo inaczej się nie da.
Nie możesz wybrać?
Nie potrafię…
Musisz.
Nie teraz…
Przypatrz się uważnie…
Tego na prawdę chcesz?
Nie wiem! Daj mi spokój!





Głód

18 10 2007

Ciężko mi.
Dlaczego?
Mam wrażenie, że żyję w zamkniętej kuli.
Kuli?
Tak. Która się zacieśnia.
Boisz się?
Nie. Czego niby miałabym się bać?
Że Cię zadusi.
Nie. Zresztą…
Hm?
Wszystko mi jedno.
Jesteś pewna że wszystko?
Prawie.
A jednak.
Nie jestem bezduszna. Mam uczucia.
Pytanie jakie?

Właśnie…
Ale to nie moja wina.
A czyja?
Nie wiem. Nie wiem czym jest miłość…
A czemu akurat miłość?
Hmm…
Głodnemu chleb na myśli.