Taak… Wreszcie. Upragnione zawsze wakacje… Wiem. Wakacje zaczęły się już 22 czerwca. Ale nie dla mnie. W prawdzie świadectwo odebrałam wtedy, nie wygląda źle, ale w dniu dzisiejszym, tj czwartek, miałam jeszcze egzamin z niemieckiego w szkole językowej. Niby nic wielkiego, ale cóż… Głupio mieć najmniej punktów ze wszystkich. Nie było tak źle. Niezbyt trudne. Napisałam wszystko. A czy dobrze to się okaże w przyszłym tygodniu.
Jutro wyjeżdżam. Zabieram się z Karolem. Mam nadzieję, że będzie miał miejsce w samochodzie, żeby zabrać moją kolarzówkę. Oj… Jeśli Rafała góral się zmieścił, to i mój rowerek wejdzie. Niby w Siedlcach też jest gdzie jeździć, ale to nie to samo co po bezdrożach. Ostatnio byłam kilka razy nad siedleckim zalewem. Rekreacyjnie, tudzież w jakimś celu. Ale… i tak i tak wychodziło na to, że byłam sama. Trudno… Mam czego żałować? To ktoś inny chyby powinien odpowiedzieć na to pytanie. Nie mam żalu. Po prostu ludzie są zbyt… zajęci.
Jedyna nadzieja pozostaje w Rubikonie. Staram się wierzyć, że się odbędzie w następny weekend i że wtedy nie będę sama… Echh… Ciężka ta wiara, oj ciężka.
Cóż mogę więcej pisać? Wrócę… hmm… może za tydzień. A później na pewno około 20 lipca. W ogóle w te wakacje częściej będę tutaj zaglądała. Znaczy do Siedlec. Trzeba trochę babcię odciążać. A i siebie przy okazji, bo coś czuję, że trudno będzie wytrzymać te 2 miesiące… Ale jakoś to będzie. Wakacje zawsze są fajne. No prawie… Małe wypadki z którymi trzeba walczyć też się zdarzają. Szczęściem nie ja wychodzę z tych walk poobijana. Co najwyżej wkur…zona.
Życzę wszystkim udanych wakacji. Odpoczynku. Kasy. Po prostu szczęścia…
Nr komórki ma sporo osób. Jeśli kto zechce to niech dzwoni, bo innego kontaktu miała nie będę przez ten czas. Cya





