Nowe oblicze.

24 04 2007

Tak. Co pewien czas pojawiają się nowe szablony do wyboru. Fakt, nie wiele jest godnych uwagi, ale… lubię zastawienie czerwieni z czernią. Niby kontrast, ale jednocześnie dopełnienie… Piękne. Sam Szablon, jak szablon – wybrzydzać nie będę. Mi się nawet podoba i to wystarczy.

W te oczy jeszcze długo będę się wpatrywała…

Echh… Jeszcze tylko kilka dni. Kilka dni i… Weekend majowy. Cieszę się. W końcu odpocznę. Mam przynajmniej taką nadzieję. Ale na wsi zawsze odpoczywam… nawet jeżeli ręką czy nogą wieczorem nie dam rady ruszyć. Tak, też to zauważyłam spory czas temu, że mam dziwną opinię na temat wsi. Dziwną, bo inną niż większość miejskiego społeczeństwa. Dla mnie to raj… Dla nich to “śmierdzące zadupie”. Ale co z tego… Tam przynajmniej wiem, że żyję. W mieście to nudna egzystencja, tam centrum zajebistych wydarzeń. Co może się dziać na wsi? Oj, dużo dużo… :x

Hey! Za rok matura.
O! Dużo czasu jeszcze do końca!

Język polski. Język niemiecki. Matematyka. Fizyka. To moja mała maturka. Jeszcze rok. Mam w planach się spooooro uczyć. Zobaczymy jak będzie z realizacją…
W tym roku egzamin dojrzałości `88. Kobik, Plastek, Maciek, Nahaju… Między innymi. Za wszystkich trzymam kciuki. Wierze, że zdadzą tak jak to sobie wymarzyli… Zdolni, inteligentni ludzie. Wierze w nich, bardziej niż w siebie…





Mój mały świąt

22 04 2007

Mój świat. Moje życie.
Wszystko można zamknąć w kilku miejscach.
Wszystko można określić mijającym czasem.

W dzieciństwie od niechcenia pogrążony w samotności hodowałem urojenia o pokoju i wolności. W szkole kiedy kumple zażywali narkotyki ja wierzyłem w sprawiedliwość i uczciwość polityki. Byłem dobrym katolikiem…
Życie upływało według idealnego schematu. Nie paliłem i nie piłem, nie skarżyłem się na nic…

Zawsze dobra. Zawsze posłuszna. Zawsze ugodowa.
Tylko jakaś taka cicha. Jakaś zamknięta. Jakaś samotna.

Jeszcze niedawno tak nie było. Byli ludzie, którym mogłam powiedzieć wszystko. Wszystko. Teraz? Coś się spieprzyło… Są ludzie, ale… to już nie to samo. Każdy zawód sprawia, że się bardziej zamykam w sobie? Tak. Za każdym razem dobudowuje kolejną warstwę w mojej skorupie. I może robię to na swoją zgubę, ale wolę zginąć tak, niż zabita przez innych. Cierpię przez to? Głupie pytanie. Przecież ta bariera nie sprawia, że serce przestaje pracować. A szkoda…

Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków. Niepożądane myśli. Klęska wiary. Fale strachu. Z nieodwracalnym skutkiem burzą trwały senny azyl. I oto trzeba będzie dumnym krokiem iść bez twarzy w kolejny dzień.





19.04.07r

19 04 2007

Boli…
Boli…!
Tak bardzo boli!
Głupie serce!
Nie chcę go!
Za bardzo boli!
Wyrwać!
Wyrzucić!
Zniszczyć!
Aby tylko nie bolało…





Cnoty

18 04 2007

Wiara.
Nadzieja.
Miłość.

“Gdyby wiara Twa była wielka jak gorczycy ziarno” -
Te słowa mówi Ci Pan.
To z taką wiarą rzekłbyś go góry “przesuń się, przesuń się”
A góra posłusznie przesunie się, przesunie się, przesunie się.
W imię Jezusa przesunie się, przesunie się, przesunie się.
I kto łzy leje otrze je, otrze je, otrze je.
Chory odzyska zdrowie swe, zdrowie swe, zdrowie swe.
I kto jest smutny uśmiechnie się, uśmiechnie sie, uśmiechnie się…





Bal?

14 04 2007

Ostatnio sporo myślę o przyszłości… ‘Za rok matura’. A 100 dni wcześniej…
Iść czy nie iść? Mama nie odpuści…
Sama? Mama nie pozwoli…
Więc z kim…?





13.04.07r

13 04 2007

Wędruję po sieci. Poprzez linki do nowych blogów, do nowych stron… Przed chwilą trafiłam na blog nastolatki. Jest… to znaczy był Jej pamiętnikiem. W 2007 roku w wieku 17lat zmarła na raka. Czytam kolejne notki, opisy kolejnych dni, godzin. Ból, smutek, cierpienie. Jest mi Jej żal? Przykro mi, że młodzi ludzie umierają, ale to nie żal. Po prostu pomyślałam w pewnej chwili, że to mogłabym być ja. Jeszcze kilkanaście dni temu nie wiedziałam co mi jest. Znaczy… wciąż nie wiem, ale sądziłam, że tomografia coś ukaże. Z każdym dniem mniej sił. Nadziei już w ogóle brak. Pozostawała Jej tylko wiara. Wiara w to, że pójdzie do nieba…
Mama poszła do mojej neurolog. Nie do końca wierzy tym lekarzom ze szpitala. Znowu się boi. A ja? Nie. Nie boję się. Jak wyobraziłam sobie siebie na miejscu Julki coś mnie ścisnęło za gardło, a po policzku spłynęła jedna łza. Mimo to nie boję się. Może i moje życie nie było wspaniałe. Może nie pomogłam nikomu. Może źle podchodziłam do pewnych spraw… Ale przecież śmierć nie jest końcem…. Chyba. Chciałabym umrzeć? Nie wiem. I tak i nie. Tak, bo uważam, że tam na Górze będzie lepiej… Nie, bo chcę jeszcze w życiu coś zrobić. Zabłysnąć? Nie. Chcę tylko…





Szczęście?

12 04 2007

Jestem szczęśliwa? Hmm… Zaczynam być. Jest mi dobrze… jak dawno nie było. Wczoraj, gdy wreszcie miałam dobry humor, mama stwierdziła, że na niemieckim musiałam coś wypić, bo się za bardzo rozkręciłam :) Szczęście jest jak narkotyk. Nie tyle uzależnia, co wprowadza w taki błogi stan… Wczoraj naprawdę czułam się jak na haju… Kiedyś zazdrościłam, że inni ludzie są szczęśliwi. Ale w zasadzie nie wiedziałam czego im zazdroszczę, bo było to dla mnie coś obcego. Teraz wiem, że miałam czego… Każdemu człowiekowi dane jest być kiedyś radosnym. Warto czekać. Warto mieć nadzieję. Warto wierzyć…





Nad rzeką

9 04 2007

Na brzegu rzeki usiąść we mgle
O ramię się oprzeć i wtulić w nie
Oczy swe zamknąć i zapomnieć się.

Poczuć ciepło serca Twego
Zapomnieć o troskach dnia codziennego
Utonąć w świecie umysłu naszego.





03.04.07r

3 04 2007

Jeżeli chcesz, aby ktoś nie mówił głupot – Ty też ich nie mów.
Jeżeli chcesz, aby ktoś był z Tobą szczery – Ty też z nim bądź.
Jeżeli chcesz, aby ktoś był uczciwy wobec Ciebie – Ty też bądź wobec niego.
Jeżeli chcesz, aby ktoś Tobie ufał – Ty też zaufaj jemu.

Wymagam inteligencji wypowiedzi.
Wymagam szczerości.
Wymagam uczciwości.
Wymagam? Chcę zaufania.

Ale jak mogę być szczerze wobec nich?
Jak mogę być uczciwa?
Jak mogę im ufać…?!
Skoro oni nie są uczciwi wobec mnie…