30.03.07r

30 03 2007

Na środowej lekcji języka niemieckiego mówiliśmy o charakterach w zależności od znaku zodiaku. Tak, pierdoły… Osobiście nie wierze w jakąś szczególną moc gwiazd. Popatrzeć w niebo to i owszem, lubię, ale żeby zaraz czytanie czegokolwiek z nich… Nie, nie. To nie dla mnie. Drabik przyniosła nam krótkie teksty opisujące każdy znak. Cóż, nie wiem skąd ona to wzięła, ale było ciekawe.
Wielostronność charakteru, zamyślenie, powaga, zazdrość, intuicja która pozwala poznać słabe strony innych ludzi. Chłód, zimno, zmienność… A pod tą skorupą moc i gotowość do niesienia pomocy. Bezpośredni, aczkolwiek trafny opis. Echh… chyba nigdy się nie zmienię…

Ich kenne keine Angst und schrecke vor nicht zuruck!





22.03.07r.

22 03 2007

Dziwnie się czuję. Z każdym dniem myślę o tym co raz więcej…
Strach? Obawa? Ale… przecież się nie boję tego… Nie tym razem.
Więc czemu nie może to wyjść z mojej głowy?! Wrr…
Szybciej! Muszę wiedzieć! Chcę… Po prostu wiedzieć co jest…
Będzie łatwiej, lżej… Będzie jasne…





18.03.07r

18 03 2007

Czy to jest możliwe?
Takie uczucie bez podstaw…
Takie wyidealizowane…
Niczym marzenie…
A może to jest tylko marzenie?

Świat tak mały,
A jednak tak przeraźliwie ogromny.
Czemu teraz nie może być tak samo malutki…?
Albo na tyle duży,
Żeby to nigdy nie miało miejsca…

Byłoby lżej…?
Może…





Theatrum mundi

15 03 2007

Życie to teatr.
Gra pozorów.
Bal maskowy.

Dzisiaj będę…
Jutro zaś…
A pojutrze…?

Jedna maska się zniszczyła,
Jednak jest druga.
Nie muszę nic robić.
Samoczynnie się zakłada.

Spektakl się kończy.
Tylko kiedy…?
Wtedy zdejmuję maskę?
Chyba jednak nie.
Nigdy.

Zawsze gram…
Zawsze nie ja…
Zawsze ktoś inny…





Oczy zwierciadłem duszy

14 03 2007

Oczy.
Piwne.
Ciemne.
Błyszczące.
Kiedyś…

Straciły swój blask.
Nie potrafią się śmiać.
Nie ma w nich tej iskry.
I dlaczego?





Życie chorobą śmiertelną

7 03 2007

Przekładam kolejną kartę w księdze życia. Nic na niej nie ma. Kolejny rozdział się zakończył. Zaraz rozpocznie się następny. Który to już? Nie wiem, nie liczę ich… Jakaś cząstka mnie umarła. Jakaś się narodziła. Ale… Znowu jestem sama. Chociaż właściwie czy cały czas samotna nie byłam? Bo przecież nikogo obok mnie nie było… Nigdy tak na prawdę nikt nie był przy mnie… Żyłam marzeniami, jakimiś pragnieniami. Teraz już ich nie ma. Kilka słów sprawiło, że przestały istnieć. Hmm… Albo może istnieją tylko nie dają o sobie tak bardzo znać. Podobno historia lubi się powtarzać. Tak. Były niby małe słowa, ale znaczyły wiele, aż pewnego dnia wszystko umilkło… Jestem smutna? To zrozumiałe. Szybko się otrząsnę? Wątpię. Kolejna rana, którą muszę sama zaszyć… Czemu nie ma lekarstwa, które uśmierzy ten ból? Echh… Płakać? Po co? Szkoda łez? E tam. Wolę płakać teraz niż przez… Łzy same się cisną. Walczę, bo jestem silna. I wygram tą potyczkę. Tą bitwę z samą sobą. Wygram… Tylko dla kogo?





Koncertowo

5 03 2007

No i po koncercie. Nidorha, Sun in the Glass, Vanity, Apple Pie oraz DeLaCore. Muzyka jak zawsze była świetna. Na Nidorhy wpradzie dopiero ostatni kawałek zdążyłam, ale i tak ładnie grali. Sun in the Glass, choć słyszany pierwszy raz, nie był taki zły. Vanity… Cóż… Grali wyśmienicie. Ta sieczka na perkusji czy gitarze to wręcz poezja. Wokal też ciekawy, tylko bardziej by mi sie podobało gdybym zrozumiała chociaż jedno słowo z tego ryku. Apple Pie interesujący zespół. Już kiedyś ich słyszałam na koncercie. Dobrzy panowie. DeLaCore… Jak dla mnie najlepszy zespół z niedzielnej nocy. Pierwszy raz poznałam ich (zarówno muzykę jak i jej wykonawców) na Hosanna Festiwal pod koniec sierpnia. Wtedy to też otrzymałam ich płytkę (wielkie podziękowania dla Ofiarodawcy:) ). Teksty ciekawe, muzyka niezbyt mocna, dzięki czemu można jej słuchać.
Sama atmosfera też była fajna. Nie było zbyt dużo ludzi. Toteż siedząc na krzesłach na końcu sali zazwyczaj widok na scenę był dobry. Ludzie byli zabawni, inni żenujący (jak te panienki z gimnazjum…), a jeszcze inni… po prostu szkoda słów… Były momenty miłe, kiedy śmiałam sie wraz z innymi ludźmi, a były chwile mniej miłe…





Mój…

3 03 2007

Tyś jak Słońce.
Piękny.
Ciepły.
Tyś jak Księżyc.
Piękny.
Zimny…
Tyś jak Gwiazda.
Piękny…
Tak odległy…