Cóż… Rok dobiega końca. Człowiek jest o rok starszy, ma większy bagaż doświadczeń, jest w pewnym sensie mądrzejszy… To już niemal rok mojego blogowania. Co z tego wszystkiego mam? Hmm… Sporo, bo możliwosc wygadania się daje mi dużo…
Mogłabym zrobic podsumowanie, ale nie bardzo mi się chce. Jakoś nie mam ochoty rozpamiętywac tych wszystkich spraw. Wiele się nauczyłam. Przede wszystkim cierpliwości, dystansu do siebie i ludzi. Jednak wciąż nie potrafię cieszyc się chwilą. Nigdy nie umiałam…
Jutro Rafał idzie na Sylwestra do znajomych. Ja? Jak zawsze w domu… W prawdzie na larpa zaproszenie dostałam, ale trochę za późno zaczęłam o nim myślec. A tam, i tak w to grac nie umiem… Cóż… W końcu nocka spędzona w domu to nic złego – komp do dyspozycji.
Ostatnio rzadko piszę. Nie widzę sensu w pisaniu durnych notek o bieda wie czym, które byłyby przesycone złością i smutkiem w 100%-ach. No bo i po co? Wystarczy że ja mam podły nastrój. Z tego też względu w tym roku już nie napiszę…
Dlatego też z tego miejsca chcę Wam życzy wszystkiego dobrego. Udanej zabawy na Sylwka, wg mnie bez alkoholu byłaby lepsza zabawa, więc bez alko zabawy. Życzę aby ten Nowy Rok przyniósł Wam dużo szczęścia, uśmiechu i pogody ducha. Maturzystom dobrze zdanej matury i dostania się na wymarzoną uczelnię, a innym uczniom dobrych ocen. I spełnienia wszelkich planów i marzeń w 2007! Najlepszego.
Hmm… Czego sobie życzę? Wytrwałości. Wytrwałości w pokonywaniu barier i problemów. No i może jeszcze jakiegoś Ramienia, na którym mogłabym się oprzec w trudnych chwilach…






