Chciałabym coś napisać. Coś twórczego. Wyrzucić z siebie te wszystkie słowa, które krążą w umyśle. Nie wiem czemu, ale nie umiem. Gdy je tutaj odtworzę, wydaję się jakieś błahe, bez znaczenia. Zresztą jak wszystko chyba…
Przechodzę kryzys. Odczuwam to nie tylko w kwestii psychicznej. Źle się czuję. Od jakichś dwóch tygodni sen nie przynosi mi ukojenia. Jest strasznie niespokojny. Hmm rwie się. Jak od dawien dawna po obudzeniu się nie pamiętam, nie mam pojęcia czy mi się coś śniło, tak teraz śnię. Koszmary. Budzę się co chwilę. To co widzę w snach nie jest przyjemne. Napawa strachem. Lękiem.
Boję się…
Nie jestem przesądna. Staram się myśleć realistycznie. Chcę wierzyć, że będzie dobrze. Musi być… Chociaż nie jest łatwo. Nie wiem co się stało, ale nie jestem już tak pewna tego co postanowiłam. Wszystko się jakoś pieprzy. Moja wiara, nadzieja się gdzieś ulatniają. Nie umiem, tak jak jeszcze niedawno, uwierzyć w to co widzę oczami wyobraźni. Wszystko się rozmywa. Zatraca się…
Wyjeżdżam. Znikam na jakiś czas. Może w końcu uciekam, tak jak tego chciałam. Odcinam się od świata. Praktycznie całkiem. Jak co roku… Może przemyślę parę spraw. Może jakoś zregeneruję siły. Może dojdę do siebie. Może… Nie wiem jak…
Popatrz jak pięknie jest
po prostu zabić się z miłość…


