Mój mały Świat

który się zrodził by w ciszy trwać…

Bazgroły

Bardziej artystycznie. Moje głupie serce. Tak jak i na tym rysunku postrzelone, przestrzelone… Popękane… Ale przywykłam do tego bólu. Potrafię z nim żyć.

Co mnie dręczy? Przyszłość, Darku… raczej przyszłość… Z sercem wytrzymuję.

Wiecie to zabawne, bo nigdy nie byłam szczególnie wesołą osobą, zwłaszcza w domu, ale teraz oni to jakoś zauważyli. Jak ja nie lubię pocieszania. Albo jakichś głupich gadek o Bóg wie czym. Tłumaczenia wszystkiego na swój sposób. Głupi sposób.

No i patrzcie, już nie tylko ja mówię, że stałam się nerwowa. Już nawet matula mi to mówi. W porę się obejrzała…

Aby do poniedziałku. Z babcią dzisiaj rozmawiałam i mówiła żebym koniecznie przyjeżdżała w poniedziałek, bo roboty dużo jest dla mnie. I pojadę. Co mam tutaj robić? Ale wrócę we wtorek po południu, żeby w środę rano już być. Chcę po tata na pkp wyjść.

Postaram się przechwycić aparat, żeby brat mi nie zabrał to na wieś wezmę. Pluszakom zdjęcia nowe zrobię. Szkraby moje może już łażą? Słodziaki.

Heh, ale jak się pierdoli to wszystko po kolei. No bo czemu nie? Jak już leżę to można skopać do końca, prawda? Nie przejmuj się. I tak mnie nie zabijesz. A co nie zabije to wzmocni. I bez obaw, nie zapomnę oddać…

piątek, 16 maj, 2008 Opublikował/a RenifeR | Zdjęcia, Życie | | 1 komentarz

Cuda

Cud. Owszem. W końcu mogę chodzić, chociaż po moim urodzeniu było to wątpliwe. Bo się obudziłam z tej pieprzonej narkozy, chociaż kilka dni później inna dziewczynka się nie obudziła. Bo w końcu żaden samochód mnie jeszcze nie rozjebał. Wiem, to wszystko są cuda dnia codziennego. I bardzo dziękuję za nie wszystkie. Tylko nie wiem czy tym razem się uda. Nie wiem czy tym razem powód jest wystarczająco poważny… Dla mnie jest… Ale dla tego Kolegi na górze…? Echh… Głupia jestem. Cholernie głupia…

piątek, 16 maj, 2008 Opublikował/a RenifeR | Myśli | | Liczba komentarzy: 4

Życię się właśnie wali

Zniszczyłam swoje życie. Swoje wszystkie plany, nadzieje, marzenia…

Często miewałam doły, załamanie i inne głupoty, ale dzisiaj… Dzisiaj nie jest tylko ot takie złe samopoczucie. Dzisiaj wiem, że inaczej to miało wyglądać. Dzisiaj wiem, że powinnam pomachać i pożegnać się z tym co planowałam na przyszłość. A jeśli nie… to chyba będzie jakiś prawdziwy cud…

W takiej chwili nóż w dłoni wygląda zupełnie inaczej niż do tej pory. Kiedyś w chwilach słabości był wciąż jedynie zabawką. Można było przemknąć palcem po ostrzu, co najwyżej delikatnie przeciąć naskórek, a i to przypadkiem. A dzisiaj… Dzisiaj nie myślałam już nawet o rodzinie, o tym co zawsze było dostatecznym argumentem. Jedna myśl przemknęła tylko przez umysł. Tak piękna… Głupia? Może… Ale wydaje się tak piękna… Gdy uświadomiłam sobie o czym myślę, przeraziłam się. Wciąż tak niewiele mnie dzieli od tego.

Darujcie tylko sobie teksty, że wszystko będzie dobrze, że nigdy nie jest tak beznadziejnie, żeby się załamywać. Nie chcę pocieszania. Już na pewno nie w takiej formie.

Tylko cud może mnie teraz uratować…
Tylko cud może sprawić, że będzie lepiej…
Tylko cud może mi pomóc…

Tylko czy cuda się zdarzają…?

czwartek, 15 maj, 2008 Opublikował/a RenifeR | Myśli, Życie | | Liczba komentarzy: 6

Maybe I want too much…

Znowu dopada mnie melancholia. Przed chwilą z miasta i spaceru wróciłam. Może jakby pogoda była lepsza to inaczej bym się czuła… Czuję jak ból głowy się zbliża… To nie będzie dobry dzień.

Gdy spaceruję chodnikami naszego zacnego miasta odnoszę dziwne wrażenie, że ludzie patrzą na mnie jak na przybysza z obcej planety. Głupio się czuję. Mam ochotę gdzieś uciec. Nie czuć tych spojrzeń na sobie. Nie widzieć twarzy tych ludzi. Zniknąć.

A może ja chcę za wiele…? Może nie powinnam niczego chcieć, bo i tak dużo mam…? Może nie jest mi pisane szczęście, miłość, czyjaś bliskość… Może to ma być kara za to co się stało… Pokuta…

Głowa mnie boli… ał… Krew pulsuje w skroniach. Rozsadza czaszkę. Każdy ruch wywołuje ból rozchodzący się po całej głowie niczym tsunami…

15:13

Róża… Piękny kwiat. Taki dostojny… Achh…

wtorek, 13 maj, 2008 Opublikował/a RenifeR | Myśli, melancholia | | Liczba komentarzy: 10

Komunia Weroniki

Tutaj najważniejsza pani dnia dzisiejszego - Weronika. Wraz z nią Maryś i ja :)

Nie będę wrzucała tu więcej zdjęć bo to zbyt wielkiego sensu nie ma. Pozostałe opublikowane są na Picasie, więc klikaj w to i oglądaj. Tylko uprzedzam, że sporo to zajmuje, bo są większego rozmiaru niż zazwyczaj te, które publikowałam.

Zmęczona jestem. Te dzieciaki niby są fajne, ale nie nadążam za nimi. Nie to że nie daje rady, bo aż tak źle ze mną nie jest, ale nie chce mi się. Nie ta kategoria wiekowa już. Zresztą one też już mnie wszędzie ze sobą nie ciągną, jestem dla nich za poważna… :P

Pogoda pięknie dopisała. Opaliłam się nawet ;) W końcu pół mszy stałam na słońcu, a później sporo czasu spędziłam na dworze, więc słoneczko robiło swoje. Ale to dobrze, bo zawsze jestem blada…

No i właściwie to tyle. Najchętniej to teraz bym się przespała, ale lepiej nie, bo to nocka z głowy…

Miłego popołudnia :)

niedziela, 11 maj, 2008 Opublikował/a RenifeR | Zdjęcia, Życie | | Liczba komentarzy: 2

Życie moje 4

Miałam to odłożyć do jutra, ale znając moją boską pamięć i tak zapomnę, więc wolę od ręki napisać.

Porzucając tematykę szkoły, wrócę trochę do mojego życia…

2 tygodnie. 24 maj 2008. To będzie pamiętna data. Może nie tyle dla mnie co dla Łukasza…

Straciliśmy przyjaciela, bo
Łukasz się żeni!
Już nie będzie wspólnych balang
i wypadów na mecz
Przecież Łukasz ją kocha,
a, ona to zmieni
Tylko kumple z nim zostaną
na dobre i złe.

No właśnie… Łukasz się żeni. Kolejne weselicho. Już drugi… Kolejności bracia moi nie zachowują… Najpierw był Misio (średni), teraz Łukasz (najmłodszy) i zostaje Karol (najstarszy). Cieszę się.
Dzisiaj jak leżałam popołudniu na łóżku tak sobie pomyślałam… co by było gdybym tym razem to ja złapała welon? U Miśka to Rafał złapał muchę… Chyba bym tam padła :P

Dziwnie by było. Stracić tą swoją niewinność na weselu, z kimś kogo wybrał przypadek… Tego bym nie chciała… Ja, nigdy nie dotknięta, nie pocałowana… I wtedy oddać pierwszy pocałunek obcemu typowi? Eee… Niee… Choćby to leciało w moją stronę to się odsunę chyba ;-) Wolałabym zostawić ten przywilej dla kogoś kto będzie zajmował szczególne miejsce w mojej pikawie. Dyskryminacja? Nie, skądże… :P Bo to w ogóle jest niesprawiedliwe. Czemu to panna młoda pierwsza rzuca welonem? Mógłby pan młody muchą najpierw. Wtedy to my byśmy wybierały czy chcemy startować w zawodach, a nie faceci oceniają sobie czy warto stawać do łapania muchy. Głupie…

A propo Karola… Też ma się żenić. W przyszłym roku. Mówili coś o terminie walentynek. Ale nie wiem czy w końcu ta data ma być. Ciekawie by było… Ale to jeszcze daleko do tego.

No. A jutro mnie nie będzie. Może wieczorem dopiero. Na komunię siostry stryjecznej jadę. Do Paprotni. O 11 ma być komunia, później obiad itd bla bla bla… Mam tylko nadzieję, że pogoda będzie ładna. Słoneczko żeby świeciło… Nie widzi mi się tam marznąć stojąc 2h przed kościołem… Zobaczym.

Miłego wieczoru.

sobota, 10 maj, 2008 Opublikował/a RenifeR | Życie | | Liczba komentarzy: 2

Przykrywka

Nie wiem czemu ale ostatnio robię sporo zdjęć ludziom, głównie sobie, bo reszta rodziny przede mną ucieka… :P Ciekawe czemu…? Nieważne. A to zdjęcie wyżej wyszło tak… sielsko. Błogi uśmiech, niby szczęście… Może wyobraźnia podpowiadała jakiś miły scenariusz… Heh… Żeby tak mogło być zawsze. Milutka, uśmiechnięta, dobra dla wszystkich…

Prawda jest jednak trochę inna. Pod ciepłym uśmiechem kryje się paskudny charakter. Więc radzę nie drażnić, bo mam ostre pazurki, które potrafią zranić… Czasem niepotrzebnie, ale to już inna historia…

sobota, 10 maj, 2008 Opublikował/a RenifeR | Myśli, Zdjęcia | | 1 komentarz

Moja maturka

Dobra. Miało być po maturach, ale z racji półmetka mogę coś napisać.

Język polski.
Tekst czytania ze zrozumieniem dotyczył wpływu blogów na publicystykę. Temat mnie również dotyczący, chociaż ze względu na to miejsce. Pytania do tekstu nie były trudne. Większość mam chyba dobra.
Wypracowanie. Do wyboru był temat Obraz młodego pokolenia i jego stosunku do pokolenia ojców - na podstawie Ody do młodości, Któż nam powróci i kontekstu historycznoliterackiego, oraz Sen jako sposób przedstawienia bohatera - na podstawie fragmentu Lalki opisać Izabelę Łęcką. Ja wybrałam Lalkę. Poezji nie lubię i ten kontekst jeszcze, a Lalka wydawała mi się zawsze ciekawą powieścią.
Ogólnie nie jest źle.

Język angielski.
Słuchanie w miarę łatwe. Czytanie ze zrozumieniem ujdzie w tłoku, ale tematyka przyjemna.
Do napisania wiadomość do koleżanki oraz list formalny do hotelu, w którym po wakacjach coś zostawiliśmy. Trochę dziwne, ale niespecjalnie trudne.
Ogólnie nie jest źle.

Język polski ustny.
Walka dobra ze złem. Omów temat problem, posługując się różnymi tekstami kultury.
Temat miałam opracowany na podstawie Dżumy, Władcy Pierścieni cz.3 oraz Siewcy Wiatru.
Wszystko było ok. Do czasu… Gdy weszłam do sali, po jakichś 2-3 minutach urzeczywistniły się obawy. Zacięłam się na amen. Nic. Kompletna pustka w głowie. Aż poczułam, że mam mało powietrza… Narobiłam trochę strachu komisji. W każdym razie pomoc wiatraczka i wody jakoś uratowała sytuację. Nie wypadło tak jak planowałam, bo się przycinałam czasami, sporo pracy ucięłam… Jakoś w końcu skończyłam prezentowanie. Pytania… Różne. Z treści Dżumy nie wiedziałam co powiedzieć. Na ogólne dotyczące tematu coś na ściemniałam. Najbardziej mi chyba się spodobało to “Dlaczego literatura fantasy tak często porusza motyw walki dobra ze złem?” W pierwszej chwili mówiłam, że tam łatwiej jest to ukazać, bo można się przenosić w nierzeczywisty świat, ale po chwili chwyciłam się myśli, że poprzez literaturę fantasy łatwiej trafić do młodego pokolenia, które często z tych utworów bierze przykład, zatem autorzy chcą im przekazywać mądrości, że należy jednoczyć siły a wszystko się uda. Komisja chwyciła pomysł.
Suma summarum wyszło 18/20 pkt. Jestem zadowolona.

Została jeszcze połowa. Ustny język angielski. Fizyka. Matematyka. Jak szopki nie odstawie na ustnym to będzie super :-)

piątek, 9 maj, 2008 Opublikował/a RenifeR | Życie | | Liczba komentarzy: 5

Przyszłość

Wiecie jaka będzie moja? Śmierć poprzez zagłodzenie. Dzisiaj zjadłam tylko jedną małą kanapkę przez dzień. A kolację… tylko dlatego że mama mnie zmusiła. Mam to gdzieś…

czwartek, 8 maj, 2008 Opublikował/a RenifeR | Życie | | Liczba komentarzy: 3

Przerwa

Gdzie jesteś dziś?
Gdzie Ciebie szukać mam?
Którędy iść?
Nie chce być dłużej sam…

Nie lubię Polski. Od jakiegoś czasu aspekt geograficzny zaczyna mnie wkurzać. I bynajmniej nie ze względu na zmienną pogodę.
Może ktoś inteligentny powie mi dlaczego Polska jest taka duża? Mieszkam prawie w centrum państwa, ale mam takie cholerne szczęście poznawać ludzi niemal spod granic… Jak nie południowa, to zachodnia, a jak nie zachodnia to północna. Ja jeszcze bym zrozumiała jeśli to byłaby odległość 100-150km… Ale kurde 300 czy 500? Lekka przesada…

Ale teraz odpoczywam od płci męskiej. Przynajmniej mam to w planach. Żadnych bliskich znajomości. Przerwa. Koniecznie.

czwartek, 8 maj, 2008 Opublikował/a RenifeR | Myśli, Życie | | 1 komentarz